Uczniowie ze Wschodu ratują polskie szkoły
Samorządy znalazły sposób na niż demograficzny. Wystarczy ściągnąć młodzież z Ukrainy czy Białorusi. Tak zrobił już Kluczbork. Inni pytają o know-how
Młodzież ze Wschodu zaprosiły nawet leżące nieopodal polsko-niemieckiej granicy starostwa kluczborskie i opolskie. - Gdyby nie było tych uczniów, powiat musiałby więcej dopłacać do utrzymania swoich szkół, a to oznacza, że byłby zmuszony ciąć wydatki na inne, ważne dla mieszkańców cele - mówi starosta kluczborski Paweł Pośpiech. To dzięki tym dzieciom nauczyciele utrzymali miejsca pracy w pełnym wymiarze. A Marta Zabrońska, naczelnik wydziału oświaty i spraw społecznych w lubaczowskim starostwie, które stawia na uczniów z Ukrainy i Białorusi od lat, dodaje, że od początku głównym zamiarem rekrutacji było złagodzenie niżu demograficznego. - Furtką dla pozyskania takiej grupy uczniów stało się nowo otwarte przejście w Budomierzu. Przy czym pierwsi uczniowie, którzy naukę na zaproszenie polskiego samorządu zaczęli już w 2014 r., byli obywatelami Ukrainy posiadającymi Kartę Polaka. Obecnie na terenie powiatu uczą się także Ukraińcy i Białorusini - informuje. Inne samorządy też są bardzo zainteresowane tym sposobem ratowania lokalnej oświaty. Bez względu bowiem na narodowość ucznia jednostka samorządowa na każdego dostaje podstawową subwencję oświatową. Co więcej, każdy obcokrajowiec w szkole oznacza dodatkowe pieniądze z budżetu państwa, które organ prowadzący placówkę musi przeznaczyć np. na dodatkowe zajęcia z języka polskiego. Przy czym korzyści są obopólne. Przyjeżdżający do nas młodzi ludzie za darmo mogą się kształcić w kraju należącym do Unii, co staje się dla nich przepustką do lepszego, zachodniego świata.
Pozostaje jednak pytanie, czy Polskę stać na kształcenie młodych ludzi, którzy albo wyjadą wkrótce np. do Niemiec, albo wrócą do ojczyzny. Zdaniem dr. hab. Matesza Pilicha klasy z dużą liczbą cudzoziemców to przyszłość naszej oświaty. - Co prawda reforma oświaty spowoduje w szkołach kumulację roczników, dzięki czemu samorządy i nauczyciele chwilowo nie będą odczuwać niżu demograficznego. Niestety szkoły odczują go z podwójnym impetem za kilka lat - twierdzi ekspert.
Lokalne władze nie są jednak pewne do końca trwałych efektów prowadzonej przez siebie polityki migracyjnej. Przyznają, że w ich ofercie brakuje programów uzupełniających, takich jak dofinansowanie do pobytu czy organizowanie miejsc pracy rodzicom uczniów. A to może oznaczać, że wykształcona młodzież rzeczywiście poszuka lepszego miejsca do życia w innych krajach UE lub wróci na Ukrainę. MEN potwierdza: takiego wsparcia dla zagranicznej młodzieży nie ma. Ale jednocześnie nie kwestionuje podjętych przez samorządy praktyk. ⒸⓅ
41,9 mld zł taką kwotę przeznaczono z budżetu państwa na tegoroczną subwencję oświatową
PBS
C2
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.