Jak daleko nam do cyfrowej szkoły?
MARLENA PLEBAŃSKA: Edukacja z wykorzystaniem nowoczesnych narzędzi zwiększa efektywność nauczania, wspiera kreatywność indywidualną, a jednocześnie uczy odpowiedzialności i współpracy w grupie
@RY1@i02/2017/198/i02.2017.198.000000400.802.jpg@RY2@
fot. Wojtek Górski
Marlena Plebańska, prof. Uniwersytetu Warszawskiego, ekspert w zakresie kształcenia na odległość oraz wykorzystania nowych mediów w edukacji
Czy możemy powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, że mamy do czynienia w Polsce z cyfrową szkołą?
Na początku warto sprecyzować, czym jest cyfrowa szkoła. Część z nas może sobie to wyobrażać jako miejsce, w którym uczniowie, zanurzeni w przestrzeni cyfrowej niczym w Matriksie, koncentrują się wyłącznie na odhumanizowanych aspektach rzeczywistości. To błędne wyobrażenie. Współczesna cyfrowa szkoła to miejsce, w którym wykorzystywanie elektronicznych narzędzi odbywa się w sposób naturalny na równi z długopisem, kredkami czy papierem, a głównym celem jest wsparcie koncepcji dydaktycznej i celów edukacyjnych. Cyfrowa edukacja zwiększa efektywność nauczania, rozwija kluczowe umiejętności społeczne, wspiera kreatywność indywidualną, a jednocześnie uczy współpracy w grupie, odpowiedzialności i twórczego podejścia do własnego rozwoju. Narzędzia technologiczne pomagają nauczycielowi aktywnie wspierać ucznia w procesach poszukiwania i kreacji.
Ale nauczyciele są przyzwyczajeni do wytartych bryków i podręczników...
Może kilka lat temu tak było, ale teraz to się zmienia. Z naszego badania "Polska szkoła w dobie cyfryzacji. Diagnoza 2017" wynika, że jesteśmy już na innym etapie. Cyfrowa edukacja w dalszym ciągu wzbudza obawy, jednak innego rodzaju. Nie rozważamy już, czy warto stosować technologie cyfrowe, lecz jak mądrze, efektywnie wykorzystywać je w pracy z uczniami.
Dla mnie najbardziej budujący jest fakt, iż technologie cyfrowe wyszły wreszcie z ram lekcji informatyki, a przedmiotowcy coraz chętniej po nie sięgają.
Na jakich lekcjach?
Cyfrowe technologie wykorzystywane są na wszystkich przedmiotach, nawet na lekcjach wychowania fizycznego. Nauczyciele sięgają po różnego typu cyfrowe zasoby edukacyjne oraz narzędzia. Nasze badania wykazały, że najpopularniejszym narzędziem wspierającym edukację przedmiotową w naszych szkołach są tablice interaktywne.
Kiedy dyrektor może mówić, że kieruje cyfrową szkołą?
Jeśli zapewni w placówce sprawne funkcjonowanie czterech najważniejszych filarów cyfrowej edukacji. Pierwszy to niezawodny dostęp do szybkiej sieci nie tylko w gabinecie dyrektora czy sekretariacie, ale w każdej sali lekcyjnej, na korytarzu. Słowem, dostępnej dla wszystkich uczniów i nauczycieli. Drugi filar to sprzęt. Szkoła musi być wyposażona w odpowiedniej jakości komputery, tablety i oprogramowanie. Trzecim filarem są zasoby cyfrowe, rozumiane znacznie szerzej niż tylko cyfrowe podręczniki. Przykładem może być dostęp do bibliotek audiowizualnych, z wykorzystaniem których nauczyciele mogą sami tworzyć autorskie zasoby. Czwartym filarem są kompetencje cyfrowe nauczycieli.
MEN deklaruje, że będą pieniądze na szybki internet i szkolną sieć. Kiedy będziemy mogli się tym pochwalić w naszych placówkach?
Wszystko zależy od dostępnych środków. Nie wystarczy doprowadzić do szkoły szybki internet. Konieczna jest odpowiednia infrastruktura wewnętrzna. Najczęściej możemy mówić o dostępie do sieci w pokoju dyrektora lub pracowni informatycznej.
Co najbardziej kuleje, jeśli mówimy o cyfrowej szkole?
Do tej pory najmniejszą wagę przykładano do cyfrowych kompetencji kadry.
Każdy nauczyciel musi mieć przygotowanie informatyczne.
No właśnie. Studentów pedagogiki bardziej kształci się w kontekście edukacji informatycznej, a zapomina się o kształceniu w zakresie możliwości wykorzystywania technologii cyfrowych w nauczaniu przedmiotowym.
Nie wierzę, by nauczycielom chciało się wykorzystywać elektronikę.
W naszym badaniu 90 proc. nauczycieli deklarowało wykorzystywanie cyfrowych technologii. Ale najczęściej okazywały się nimi prezentacje multimedialne. Czasem może to wynikać z niskiej biegłości w obsłudze innych narzędzi, ale często bywa tak, że jeśli nawet nauczyciel ma pomysł na cyfrowe zajęcia, a jego placówka nie dysponuje odpowiednimi narzędziami, to nie może tego rozwiązania wdrożyć.
Gdzie cyfrowa szkoła jest najsłabsza? W małych miejscowościach?
Nie ma ogólnej zasady. Województwa mazowieckie i wielkopolskie, Pomorze wiodą prym. Tam dyrektorzy już wiele lat temu pomyśleli o tym, by budować cyfryzację. Przez cały czas pozyskiwali środki na infrastrukturę, sprzęt i szkolenie kadry.
A jak wyglądają sale komputerowe w szkołach?
Te są przeznaczone do nauki informatyki. Niestety ten sprzęt nie jest już obecny na innych przedmiotach.
A pani chciałaby, aby komputery były wszędzie?
Z pewnością powinny być na każdym przedmiocie. Muszą być tak popularne i niezbędne na lekcji jak długopis.
A wyobraża sobie pani taką sytuację, że uczeń nie dźwiga pełnego książek tornistra, ale przychodzi z tabletem?
Tak. Jest coraz więcej takich szkół, do których uczeń przychodzi z tabletem, w którym ma wgrane ćwiczenia i podręcznik, a w szkole korzysta z tradycyjnych papierowych. To się wszystko sprawdza. ⒸⓅ
@RY1@i02/2017/198/i02.2017.198.000000400.801.jpg@RY2@
Prezentacja to za mało
Rozmawiał Artur Radwan
Cały wywiad na
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu