Szkoły, stawiając na kontenery, nie są na bakier z bhp
Reforma oświaty, a dokładnie przepełnione placówki oświatowe wywołały temat szkół kontenerowych. Dzięki nim dzieci nie musiałyby uczyć się na zmiany i kończyć zajęć późnym popołudniem, przekonują zwolennicy. Ale z hasłem "nauka w baraku" nie wszyscy mają pozytywne skojarzenia. Przede wszystkim w związku z warunkami bhp. Są wątpliwości nie tylko co do komfortu przeprowadzania zajęć w modułach kontenerowych, ale przede wszystkim co do bezpieczeństwa samego budynku - a tym samym uczących się w nim pociech. Specjaliści uspokajają jednak, że w szkolnych barakach jest i być musi tak samo higienicznie i bezpiecznie, jak w budynkach murowanych. Wszystkie dotychczas postawione kontenery realizują swe funkcje zgodnie z wymogami technicznymi dla budynków oraz normami przewidzianymi dla pomieszczeń lekcyjnych. To kolejno odpowiednie oświetlenie, przewiew czy temperatura oraz wymogi sanitarne i przeciwpożarowe. A zapytane przez nas Ministerstwo Edukacji Narodowej w dużym uproszczeniu mówi tak: nieważny rodzaj budynku, ważne, czy jest przestrzegane prawo.
Kontenery to zresztą nie nowość. Samorządy, m.in. kilka miejscowości w gminie Komorniki, przekonały się w praktyce, że to świetne rozwiązanie na przepełnione sale lekcyjne - nie tylko z powodu reformy edukacji, lecz także znacznych migracji pomiędzy gminami. Baraki lekcyjne to również dobry pomysł w sytuacjach losowych. Tak jak w przypadku Kazimierza Dolnego, gdzie po wybuchu gazu w budynku szkolnym uczniowie musieli zostać przeniesieni do postawionej niemal błyskawicznie (bo tylko w ciągu 2 miesięcy) szkoły kontenerowej. Jest sporo plusów tej technologii. Najważniejsze z nich to tempo budowy i minimum formalności (bo tylko zgłoszenie) - przynajmniej na początek. ⒸⓅ C2
Paweł Sikora
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu