Akademia Kopernikańska – wraca horror z czasów komunizmu
Dzisiaj w Sejmie odbędzie się pierwsze czytanie prezydenckiego projektu ustawy o Akademii Kopernikańskiej, kt ó ry powstawał we wsp ó łpracy z Ministerstwem Edukacji i Nauki. Wczoraj rząd przyjął pozytywną opinię w tej sprawie. Środowisko akademickie apeluje o wycofanie tego projektu. Dlaczego?
Projekt ten wywoła przeciwne skutki do tych, które są wskazane w jego uzasadnieniu. Zakłada powołanie Akademii Kopernikańskiej, w założeniu prestiżowej instytucji międzynarodowej. To myślenie życzeniowe, niepoparte żadnymi merytorycznymi argumentami i choćby pobieżną analizą wykonalności. Nauki nie budują instytucje, tylko ludzie. Nie da się zadekretować, zwłaszcza w nauce, jakości, prestiżu, szacunku - one wynikają z jakości pracy zweryfikowanej przez innych naukowców. Kluczowa wada tej ustawy jest systemowa - nie można budować nowej akademii, która opiera się na rządowej nominacji. Projekt zakłada m.in., że minister nauki będzie rekomendował pierwszych członków Akademii Kopernikańskiej. Nawet w czasach skrajnego komunizmu, kiedy w latach 50. powstawała Polska Akademia Nauk, nikomu do głowy by nie przyszło, że Bierut czy jego akolici będą mianowali członków PAN. A teraz ma decydować minister. Ci, co zgodzą się wejść do tej akademii, będą narażeni na skrajny ostracyzm, ponieważ środowisko akademickie nie toleruje wskazywania palcem (niezbyt kompetentnym), kto jest lepszy. Taka akademia nie zostałaby uznana przez międzynarodowe instytucje i jej utworzenie bardzo by obniżyło prestiż nauki w Polsce, ale i urzędu prezydenta, bo mówiąc bez ogródek, nie po to był wybierany.
Druga wada to struktura Akademii Kopernikańskiej. Ma ona składać się z sześciu izb reprezentujących kilka dziedzin: astronomię i nauki matematyczno-przyrodnicze, medycynę, ekonomię i zarządzanie, filozofię i teologię oraz nauki prawne. Mają one nawiązywać do zainteresowań Mikołaja Kopernika. Trzeba jednak zauważyć, że interesował się też innymi dziedzinami, których w strukturze akademii nie ma. Wybór jest niejasny i absurdalny, bo przykładowo astronomia od wieków jest jedną z dziedzin nauk przyrodniczych, zatem nie jest potrzebne jej dodatkowe wyodrębnianie. Nie ma też humanistyki czy socjologii, trudno powiedzieć dlaczego. To przypomina najczarniejsze czasy stalinizmu, kiedy pomijano takie dyscypliny jak socjologia czy genetyka, uważając je za zbrodnicze. Ponadto w projekcie pojawia się nowa instytucja - Szkoła Główna Mikołaja Kopernika. Z urzędu otrzyma kategorię naukową B+, z którą wiążą się liczne uprawnienia, np. do prowadzenia studiów, szkoły doktorskiej itd. To zanegowanie przedyskutowanej i ustalonej struktury wyższych uczelni w Polsce, gdzie otrzymana kategoria zależy od dorobku naukowego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.