Rząd lustruje pseudouczelnie
Część prywatnych szkół wyższych specjalizuje się w kształceniu zagranicznych studentów, głównie na pierwszym roku. Aby dostać wizę, obcokrajowcy muszą opłacić czesne, które wynosi kilka tysięcy złotych
„Pseudouczelnie występowały o wizy dla zagranicznych studentów, którzy w ogóle się tam nie pojawiali, tylko jechali w świat” – powiedział minister nauki i szkolnictwa wyższego Dariusz Wieczorek na antenie Radia ZET. Oszacował, że do Polski w ten sposób mogło się dostać nawet kilkadziesiąt tysięcy osób. Rząd pracuje nad uszczelnieniem procedur. Z dostępnych danych wynika, że wiele prywatnych szkół wyższych specjalizuje się bowiem w kształceniu cudzoziemców, głównie na pierwszym roku. Obcokrajowcy najchętniej studiują w Polsce zarządzanie. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego sprawdza obecnie trzy szkoły wyższe (Vistula, Wyższa Szkoła Menedżerska w Warszawie oraz Akademia Nauk Stosowanych WSGE w Józefowie).
– To nie jest tajemnica, że niektóre uczelnie znalazły w zagranicznych studentach dodatkowe, a czasem wręcz główne źródło zarobkowania. Są i takie szkoły, które zostały założone, by umożliwić legalny pobyt studentom, a wraz z nim – umożliwić podjęcie zatrudnienia czy to w Polsce, czy w innym kraju UE. To niewątpliwie pole do popisu dla organów ścigania – mówi dr Maciej Chakowski, partner zarządzający kancelarii C&C Chakowski & Ciszek.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.