Rozporządzenie zamiast stanu wyjątkowego
Zakaz przebywania w strefie przygranicznej będzie mógł wprowadzić minister spraw wewnętrznych i administracji – zdecydował rząd. Kolejny dzień migranci gromadzili się po białoruskiej stronie
Na zamkniętym dla ruchu przejściu Kuźnica–Bruzgi gromadziły się wczoraj tłumy ludzi – co najmniej kilkaset, zapewne ponad tysiąc osób. Naprzeciwko siebie stały polskie oddziały policji wspierane przez wojsko i Straż Graniczną oraz setki przybyszów (głównie z Iraku i Syrii) nadzorowanych przez białoruskie służby. Między nimi drut kolczasty. Nagrania pochodziły z policyjnego śmigłowca, który latał po polskiej stronie. Dziennikarze wciąż nie są dopuszczani na granicę, za to po białoruskiej stronie sytuację rejestrowało m.in. BBC. Na zdjęciach pojawili się siedzący przed przejściem migranci, również kobiety i dzieci. Tłem był szpaler polskich oddziałów prewencji za drutem kolczastym. Wieczorem podlaska policja poinformowała o kolejnej próbie przedostania się przez granicę, tym razem w rejonie Starzyny, dużej liczby migrantów.
Dostęp do terenów przygranicznych ma się zmienić na podstawie ustawy o ochronie granicy państwowej, której projekt wczoraj przyjął rząd, a dziś ma się nim zająć Sejm. Po zakończeniu stanu wyjątkowego (2 grudnia) zakaz przebywania w strefie przygranicznej będzie mógł zostać wprowadzony rozporządzeniem ministra spraw wewnętrznych i administracji. Określi on obszar i czas obowiązywania zakazu. Z kolei komendant Straży Granicznej – jak podano w komunikacie – „będzie mógł zezwolić na przebywanie na obszarze objętym zakazem innych osób, w szczególności dziennikarzy”. Zakaz nie będzie dotyczył mieszkańców danego terenu, osób tam pracujących, uczniów oraz osób korzystających z przejść granicznych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.