Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

Polska–Korea Płd. Zbrojeniowe małżeństwo nieskonsumowane

W lipcu szef MON zatwierdził kontrakty zbrojeniowe zawierane z Koreą Południową
W lipcu szef MON zatwierdził kontrakty zbrojeniowe zawierane z Koreą Południowąfot. Leszek Szymański/PAP
13 listopada 2023
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

M iało być pięknie, a… wyszło jak zwykle. Zapowiedzi były naprawdę imponujące. Mieliśmy kupić tysiąc czołgów, prawie 700 armatohaubic 15 5 m m i do tego prawie 30 0 z estawów artylerii dalekiego zasięgu. Do tego przemysły zbrojeniowe Rzeczpospolitej i Korei Południowej miały rozpocząć bezprecedensową nad Wisłą kooperację, która miała owocować tym, że duża część tych pancernych maszyn zostałaby wyprodukowana u nas.

Gdzie jesteśmy ponad rok po ogłoszeniu zawarcia umów ramowych? Jeśli chodzi o konkretne umowy, czyli te wykonawcze, to zawarliśmy je na 180 czołgów K2 wyprodukowanych w Korei Płd., na 212 armatohaubic K9 wyprodukowanych w Korei Płd. i 218 modułów wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych K239 Chunmu… wyprodukowanych w Korei Płd. Olbrzymią zaletą jest to, że dostawy już trwają i zakończą się w ciągu czterech lat. Ważne jest też to, że ten sprzęt będzie nieco spolszczony, np. armatohaubice K9 mają montowany polski system kierowania ogniem Topaz, który jest także w polskich armatohaubicach Krab, z kolei system artylerii dalekiego zasięgu K239 będzie usadowiony na jelczach. Ale to w pewnym sensie zwyczajny zakup zbrojeniowy, tak to często na świecie wygląda. Polska strona płaci i ma jakieś wymagania szczegółowe, a południowokoreańska szybko dostarcza sprzęt i spełnia „zachcianki” klienta tam, gdzie jest to w miarę proste i możliwe. I to jest to, co obecnie mamy i z czego możemy być zadowoleni.

Jednak warto pamiętać, że odchodzący minister obrony Mariusz Błaszczak obiecał wiele więcej. Oprócz szybkich zakupów „z półki”, miała się rozpocząć współpraca przemysłowa na wielką skalę i produkcja czołgów K2PL w Poznaniu, nasze zdolności do produkcji armatohaubic miały się radykalnie zwiększyć, a przy okazji zakupu artylerii rakietowej mieliśmy się nauczyć produkować m.in. pociski. Mimo kilkunastu miesięcy negocjacji, dobrych uśmiechów do złej gry, do tej pory w tych obszarach jesteśmy prawie wszędzie w lesie, i to nie w egzotycznym południowokoreańskim, ale swojskim – polskim.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.