Obrona wybrzeża z opóźnieniem
Marynarka Wojenna pozostała daleko w tyle za szybko modernizującymi się wojskami lądowymi i lotnictwem. Będzie jej coraz trudniej obronić nie tylko wybrzeże, ale też infrastrukturę krytyczną
Na początku lipca MON pochwaliło się podpisaniem umowy na dostawę brzegowych radarów do śledzenia nisko lecących celów. Ich zadaniem będzie wykrywanie przede wszystkim dronów przeciwnika. – Dzisiaj poziom obrony polskiego nieba, polskiego wybrzeża wchodzi na dużo wyższy poziom – podkreśla Paweł Bejda, wiceszef resortu obrony. Radość z tego zakupu przyćmiewa jednak spojrzenie na siły morskie, mające zapewnić ochronę naszym rurociągom, gazoportowi czy podmorskim kablom.
– Marynarka Wojenna, jeśli chodzi o unowocześnienie i transformację, jest dziś najbardziej opóźnioną w rozwoju częścią polskich sił zbrojnych – przyznaje w rozmowie z DGP gen. Stanisław Koziej, były szef BBN. W jego ocenie jest to po części wina samych marynarzy, których w ostatnich dekadach zbyt mało „służyło w kluczowych miejscach dowodzenia siłami zbrojnymi”. – Nie wykorzystali szansy, aby wpływać na decyzje strategiczne w interesie swojego rodzaju sił zbrojnych – dodaje.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.