Umowa z Niemcami, czyli wyjście awaryjne
Podpisywana 17 czerwca umowa obronna z Niemcami będzie różnić się od traktatów o bezpieczeństwie, jakie Polska podpisała w ciągu ostatniego roku z Francją i Wielką Brytanią. Status dyplomatyczny dokumentu ma być niższy, co pozwoli rządzącym ominąć konieczność uzyskania prezydenckiej akceptacji. Ta mogłaby stanąć pod znakiem zapytania, gdyż, jak ustalił DGP, strona rządowa miała pominąć Karola Nawrockiego w procesie szykowania umowy.
Bardziej oszczędne będą też zapisy planowanej umowy. Wzajemne gwarancje bezpieczeństwa ograniczą się do zapisów znanych z już obowiązujących umów z NATO i UE. Resort obrony przyznaje, że w dokumencie nie będzie mowy o „stałej obecności niemieckich wojsk w Polsce”. Pojawią się za to nowe ustalenia dotyczące wojskowej logistyki, morza i przestrzeni kosmicznej. Całość stanowić ma, jak uważa Ministerstwo Obrony Narodowej, „zachętę do dalszego rozwoju dwustronnych relacji obronnych”. – Mówiąc kolokwialnie, to jest wyjście awaryjne – ocenia dr Janusz Sibora, ekspert ds. dyplomacji. Czytaj więcej
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.