Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

Trop wiedzie do Szwecji

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

To była kradzież na zamówienie. Jak ustaliła policja, złodzieje napisu "Arbeit macht frei" wieńczącego bramę wejściową w byłym hitlerowskim obozie w Auschwitz-Birkenau działali na zlecenie obcokrajowca.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że napis miał zostać przetransportowany statkiem do Szwecji. Rzecznik Auschwitz-Birkenau potwierdził, że gdy sprawa kradzieży obiegła światowe media, do muzeum zadzwoniła kobieta mieszkająca w Szwecji z informacją, że wie, co mogło się stać z napisem. - Odesłaliśmy ją do wydziału policji, gdzie mogła złożyć doniesienie w języku angielskim - mówi Jarosław Mansfelt.

Wczoraj ani policja, ani prokuratura nie chciały komentować informacji, że zleceniodawcą i "szalonym kolekcjonerem" jest obywatel Szwecji. - To nie był Polak - powiedział jedynie prokurator okręgowy Artur Wrona, dodając, że chodzi o mieszkańca jednego z europejskich państw.

Wczoraj przesłuchano wszystkich pięciu oskarżonych. Dwóch nie przyznało się do winy. Z zeznań pozostałej trójki wynika, że byli jedynie wykonawcami zlecenia - za kradzież każdy z nich miał dostać ok. 5 tys. zł. Mózgiem operacji był Marcin A., właściciel firmy budowlanej i mieszkaniec Czernikowa pod Toruniem. To w pobliżu jego domu znaleziono napis. Był ukryty pod gałęziami i śniegiem. Z analizy billingów wynika, że Marcin A. już w kwietniu kontaktował się z obcokrajowcem ze Szwecji. Potem dzwonił do niego jeszcze wielokrotnie, i to zarówno przed kradzieżą, jak i po niej. Policja zatrzymała go w Gdańsku, prawdopodobnie był w drodze do Szwecji.

Wczoraj śledczy przeprowadzili też na terenie muzeum wizję lokalną, z której wynika, że obiekt był źle chroniony. Ochrona nie zauważyła złodziei ani wtedy, gdy sprawdzali zabezpieczenie obozu, ani później, gdy przedzierali się przez ogrodzenie. - Mężczyźni nie mieli nawet odpowiednich narzędzi, by odkręcić tablicę. Wspięli się po siatce ogrodzenia i próbowali zdjąć napis, ale musieli zrezygnować i udać się po sprzęt do sklepu - opowiadał prokurator Wrona. Z jego relacji wynika, że złodzieje wrócili do obozu z wyposażeniem, i niezauważeni przez nikogo odkręcili napis i pocięli go na trzy części. Na miejscu kradzieży pozostawili literę "I".

Wczoraj sąd zdecydował o tymczasowym areszcie dla czwórki podejrzanych, sprawa piątego mężczyzny będzie rozpatrywana dziś. Wszystkim grozi do 10 lat więzienia. Policjanci, którzy odnaleźli napis, dostali nagrody od ministra spraw wewnętrznych.

@RY1@i02/2009/250/i02.2009.250.000.007b.001.jpg@RY2@

Marsz Żywych w byłym obozie Auschwitz-Birkenau, kwiecień 2006 r.

Forum

barbara.sowa@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.