Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Polska rzuci nowe siły na pomoc Stanom Zjednoczonym

27 czerwca 2018

Zwiększenie kontyngentu to nasza polisa ubezpieczeniowa. Wykupiliśmy ją, wstępując do NATO. Musimy ją regularnie odnawiać - mówi szef resortu obrony. Ta polisa kosztować nas będzie nawet 1,3 mld zł

Sześciuset kolejnych polskich żołnierzy wysłanych do Afganistanu to zdaniem szefów MON i MSZ wykupienie dodatkowej polisy ubezpieczeniowej dla Polski. Ale wyjątkowo drogiej polisy. W przyszłym roku ten kontyngent będzie nas kosztował ponad 1,3 mld zł.

Dla Radosława Sikorskiego i Bogdana Klicha zwiększenie naszej obecności w Afganistanie jest inwestycją w polskie bezpieczeństwo. Przekonują oni, że dzięki niej w chwili zagrożenia Polska będzie mogła spać spokojnie. - To jest polisa ubezpieczeniowa na wypadek ataku na nasz kraj. Wykupiliśmy ją, wstępując do NATO, ale musimy ją regularnie odnawiać - podkreśla Klich.

Dlatego rząd, z poparciem prezydenta, przychylił się do prośby Baracka Obamy. W przyszłym roku do Afganistanu wyjedzie dodatkowych 600 żołnierzy. Kolejnych dwustu gotowych do wyjazdu pozostanie w tzw. odwodzie strategicznym. Kontyngent będzie więc liczył 2600 żołnierzy na miejscu i 400 w odwodzie. Rząd argumentuje, że taka strategia zadziałała w Iraku i stąd afgańska próba. Minister Sikorski obiecuje, że rząd zrobi wszystko, by najdalej za dwa lata rozpocząć wycofanie się z Afganistanu.

Jednak przez te dwa lata czekają nas nie lada wydatki. W przyszłym roku polski kontyngent w Afganistanie będzie kosztował budżet MON ponad 1,3 mld zł. W 2011 r. jeszcze więcej. Zdaniem ekspertów od wojskowości te wydatki oznaczają, że pieniędzy nie starczy na modernizację armii i jej pełne uzawodowienie. - To, że wysyłamy tam dodatkowych 600 żołnierzy, oznacza również, że do Afganistanu muszą pojechać dodatkowe wozy opancerzone, dodatkowe śmigłowce i inny sprzęt. To wszystko rodzi ogromne koszty - mówi wydawca miesięcznika Raport Wojciech Łuczak. Ministerstwo Obrony Narodowej tłumaczy jednak, że przynajmniej część wydatków poniesionych w związku z operacją w Afganistanie nie przepadnie, a wróci do kraju w postaci nieprzeliczalnego na pieniądze żołnierskiego doświadczenia. - Jeśli kupujemy za 500 mln zł pięć nowych śmigłowców, to przecież po zakończeniu misji te śmigłowce będą służyć w kraju - podkreśla minister Klich. Jedno jest pewne, dodatkowych pieniędzy na armię w przyszłym roku nie będzie - Budżet Ministerstwa Obrony Narodowej jest ustalony także przez ustawę. Będzie to oznaczało, że środki wewnątrz tego budżetu będą musiały być przesunięte. Takie są konieczności - zapowiedział minister finansów Jacek Rostowski.

Misja kosztowałaby jeszcze więcej, gdyby była misją czysto bojową. Jednak według informacji DGP z 600 żołnierzy, którzy dodatkowo pojadą do Afganistanu, aż 400 będzie instruktorami, którzy mają pomóc Amerykanom szkolić afgańskie wojsko i policję. Siłą rzeczy instruktorzy nie potrzebują tyle sprzętu, ile jednostki bojowe, i są tańsi w utrzymaniu. Decyzje dotyczące szczegółów naszej misji mają zapaść jeszcze w grudniu na specjalnej NATO-wskiej konferencji, która ma wypracować szczegółowe rozwiązania dotyczące taktyki i szkolenia.

@RY1@i02/2009/236/i02.2009.236.000.002a.001.jpg@RY2@

Afgańskie pole bitwy

Marcin Graczyk

marcin.graczyk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.