Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

Ostrzeżenie przed zmianą ustawy o grach losowych

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Interes ekonomiczny państwa jest zagrożony, a Skarb Państwa może stracić nawet 500 milionów złotych na niekorzystnych zmianach w ustawie o grach losowych.

Zaalarmował o tym prezydenta, premiera oraz marszałków Senatu i Sejmu szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Złożył też ministrowi sprawiedliwości zawiadomienie o możliwej korupcji w resortach, które pracowały nad nowelizacją ustawy.

- Prezydent jest zaniepokojony informacjami, które otrzymał od CBA. Będzie się domagał szybkich i konkretnych działań od premiera. To przypomina aferę Rywina, wtedy również chodziło o niejasne zmiany ustawowe - mówił wczoraj prezydencki rzecznik, minister Paweł Wypych. Przedstawiciele CBA ucinali wszystkie pytania o szczegółach sprawy: - Szef CBA powziął uzasadnione podejrzenie, że podczas przygotowywania ustawy o grach i zakładach wzajemnych mogło dojść do przestępstwa i 9 września poinformował o tym naczelne władze państwa - mówi tylko rzecznik służby Temistokles Brodowski.

Nieoficjalnie wiadomo, że chodzi o zniknięcie z projektu zapisu, który nakładał na najmniejsze zakłady 10-procentowy podatek. Możliwe wpływy do budżetu państwa z tego tytułu Ministerstwo Finansów szacowało na 500 mln zł rocznie. Zyski miały zostać przeznaczone m.in. na budowę obiektów sportowych związanych z Euro 2012.

- Nie wiem, kiedy dokładnie zniknął ten zapis, ale od początku prac nad tą nowelizacją dzieją się prawdziwe cuda - przyznaje jeden z uczestników spotkań, na których przedstawiciele resortów uzgadniali kształt ustawy.

Według naszego rozmówcy największe kontrowersje związane były właśnie z próbą uregulowania tzw. małego hazardu. Chodzi o mnożące się w kraju salony z jednorękimi bandytami. Oficjalnie pozwalają one wygrać jedynie równowartość 15 euro.

- W tej chwili ich właściciele płacą 180 euro podatku od każdego automatu. To dla nich korzystny układ, a 10-procentowy podatek uderzyłby ich po kieszeni. Równocześnie działają automaty do wysokich wygranych, ale one są obłożone już 45-procentowym podatkiem - mówi oficer z Komendy Głównej Policji.

Oficjalnie w Polsce jest 60 tysięcy automatów zarejestrowanych jako "maszyny o niskich wygranych". Jednak zarówno policja, jak i CBA podejrzewają, że ich zdecydowana większość jest przerobiona i umożliwia prawdziwy hazard. Na takiej grze można zarobić nawet 20 tys. zł.

- Prokuratorzy w Białymstoku prowadzą śledztwo w takiej sprawie. Na ich polecenie zajęliśmy kilkaset automatów na terenie całego kraju. Podejrzewamy, że wszystkie zostały przerobione - mówi oficer policyjnego Centralnego Biura Śledczego. Według śledczych straty Skarbu Państwa sięgają setek milionów złotych. - Firmy kontrolujące rynek automatów mają ścisłe powiązania np. z urzędnikami Ministerstwa Finansów. Tu chodzi o setki milionów złotych nielegalnych zysków i możliwość prania brudnych pieniędzy - mówi agent CBA.

Politycy PO bagatelizowali wczoraj informacje Biura. - Niedawno Mariusz Kamiński twierdził, że ma nowe dowody w innym głośnym śledztwie dotyczącym ostrzeżenia Andrzeja Leppera przed operacją CBA. Szybko okazało się, że nie jest to prawda - mówi poseł PO Sebastian Karpiniuk. Inni politycy z jego klubu twierdzą, że nowe doniesienie szefa CBA jest próbą uratowania swojego stanowiska. - Prokuratura w Rzeszowie zamierza postawić Kamińskiemu zarzuty za nielegalną operację specjalną w tzw. aferze gruntowej. Specjalnie rozkręca awanturę, aby mógł się kreować na bohatera zwalczającego korupcję - mówi.

Robert Zieliński

robert.zielinski@dziennik.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.