Bezkarność oszustów internetowych trwa
Złapanie zagranicznego oszusta jest niemożliwe bez współpracy innych państw
Wykorzystując nowe metody kamuflażu i ludzi słupów, pobierają zaliczki na fikcyjne auta i organizują loterie, podczas których wyłudzają po kilkadziesiąt złotych za sms-a. Amatorom oszuści internetowi pozostawili tylko wysyłanie cegieł w paczkach. O ile policja nie ma większych trudności z namierzeniem sprawców dokonujących transakcji na terenie Polski, sprawy mogą komplikować się w przypadku oszustw popełnianych za granicą. Możliwości techniczne pozwalają dzisiaj na bezproblemowe ustalenie miejsca transakcji. Ustalenie i złapanie zagranicznego oszusta jest jednak niemożliwe bez pomocy władz kraju, na obszarze którego uprawiał on swój proceder.
W przypadku transakcji opiewających na kilkaset złotych wnioski o pomoc prawną są jednak w niektórych państwach z urzędu odrzucane z uwagi na ekonomikę procesową. W Stanach Zjednoczonych kryterium jest wartość szkody, która musi być wyższa niż 5 tys. dolarów.
- Sprawy oszustw dokonywanych w sieci bywają często trudne z uwagi na swój transgraniczny charakter. W celu zwalczania tego rodzaju przestępczości korzystamy z pomocy prawnej innych państw, opierając się na postanowieniach umów międzynarodowych, współpracujemy też z innymi państwami w ramach Interpolu czy Europolu. Trudności pojawiają się wówczas, kiedy serwery umiejscowione są w państwach (chodzi o tzw. państwa egzotyczne), z którymi nie mamy podpisanych umów - podkreśla asp. Małgorzata Gołaszewska z wydziału prasowego KGP.
W innych przypadkach na przeszkodzie stają nie tyle procedury, ile nowe technologie, które wykorzystują przestępcy.
Adam Makosz
adam.makosz@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu