To ABW odkryła kradzież pieniędzy Przewoźnika
Sprawa kradzieży pieniędzy z kart kredytowych Andrzeja Przewoźnika została wydzielona do odrębnego śledztwa. Młodzi rosyjscy żołnierze, którzy jej dokonali, zapewne złamali kody PiN.
Na początku maja do Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie przyszedł faks z centrali ABW. Agencja poinformowała wojskowych oskarżycieli, że już 10 kwietnia w Smoleńsku ktoś trzykrotnie posłużył się dwiema kartami płatniczymi (Maestro i Visa) zmarłego tego dnia tragicznie sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. ABW nie sprecyzowała wtedy, jakie sumy wypłacono. Jednocześnie agencja wysłała informację do rosyjskich służb specjalnych z wnioskiem o ściganie złodziei. Skąd ABW wiedziała, że ktoś posłużył się kartami płatniczymi Przewoźnika po katastrofie prezydenckiego Tu-154M? Szefowie agencji nie chcą o tym mówić. Niewykluczone, że to bank, który prowadził rachunek Przewoźnika, poinformował ABW o podejrzanych transakcjach kartami zmarłego.
Wojskowi prokuratorzy uznali, że tą sprawą powinni się zająć oskarżyciele z powszechnej prokuratury. 14 maja postępowanie wszczęła Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Cywilni prokuratorzy dostali nowe, dokładniejsze informacje z ABW, która współpracuje z Rosjanami. - Nasze śledztwo zostało wyłączone z wojskowego postępowania w sprawie katastrofy Tu-154M. Przesłuchaliśmy żonę i córkę zmarłego. Okazało się, że sprawcy w bankomatach w Smoleńsku wypłacili z jego konta prawie 6 tys. zł. Między 10 a 12 kwietnia aż 11 razy korzystali ze skradzionych kart - tłumaczy "DGP" prokurator Monika Lewandowska, rzecznik stołecznej prokuratury. W poniedziałek z ABW do prokuratury przyszło kolejne pismo. - Agencja poinformowała nas, że strona rosyjska przedstawiła zarzuty czterem żołnierzom jednej z tamtejszych formacji w związku z kradzieżą pieniędzy Przewoźnika - dodaje prokurator Lewandowska. O jaką formację chodzi? - Ci żołnierze odbywają obowiązkową służbę wojskową w jednej z jednostek w garnizonie Smoleńskim - odpowiada prokurator. Skąd znali PIN-y do kart? Prokuratura jeszcze tego nie wie. Ale okazało się, że żołnierze brali udział w zbieraniu fragmentów Tu-154M i szczątek ofiar. Tam znaleźli karty płatnicze głównego organizatora uroczystości rocznicowych w Katyniu.
Sprawa kradzieży pieniędzy Andrzeja Przewoźnika wywołała kolejne napięcia między Polską a Rosją. W niedzielę rzecznik rządu Paweł Graś ogłosił: - To funkcjonariusze rosyjskiego OMON zostali aresztowani w związku z kradzieżą z kart kredytowych Andrzeja Przewoźnika. Tej wersji zaprzeczyło MSW Federacji Rosyjskiej. Gazety "Kommiersant" i "Wremia Nowostiej" podkreślały, że MSW określiło oskarżenia wobec milicjantów jako "bluźniercze" i "cyniczne". Wczoraj rzecznik rządu przyznał się do pomyłki. - Błąd się wziął stąd, że byłem przekonany, iż jedyną formacją, która operowała wtedy na lotnisku, był OMON, okazało się, że tych formacji było kilka, stąd ta nieścisłość - tłumaczył się Graś.
Maciej Duda
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu