Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Zbudują pływalnię, żeby umilić życie Amerykanom

26 czerwca 2018

Już nie Mikołajki, ale Morąg ma być najbardziej znaną miejscowością na Mazurach.

Taką przynajmniej nadzieję ma burmistrz 15-tysięcznego miasta Tadeusz Sobierajski. Wszystko za sprawą 120 amerykańskich żołnierzy, którzy od tego weekendu stacjonują tam z baterią obrony przeciwlotniczej Patriot.

Pierwsza od wycofania się 17 lat temu Armii Radzieckiej jednostka obcych wojsk w Polsce od dziś ma być już w stanie gotowości bojowej. - Wszystko zostało dopięte na ostatni guzik - mówi szef MON Bogdan Klich. Bateria przyjechała z Niemiec w sobotę koleją. Większość żołnierzy US Army natomiast samolotem do Gdańska i stamtąd autokarami do Morąga. - Przekazaliśmy im koszary, gdzie kiedyś stacjonowała 16. brygada zmechanizowana, a dziś pozostało zaledwie 200 żołnierzy - mówi kpt. Dariusz Osowski. Amerykanie zamieszkają w zbudowanych w latach 30. przez Niemców budynkach.

I co prawda samej baterii Patriot nikt nieuprawniony nie zobaczy, ale miejscowe władze zacierają ręce, że teraz na pewno turyści będą chcieli obejrzeć miasto, które wybrali Amerykanie. - Staliśmy się sławni nie tylko w skali Polski, ale też całej Europy - zaciera ręce burmistrz Morąga. Do 2012 r. Amerykanie będą pojawiali się w Morągu co kwartał na 30 dni. Potem pozostaną w Polsce na stałe. Czy w Morągu? Władze chcą ich zatrzymać za wszelką cenę. Aby umilić im pobyt, wystąpiły też do MON z prośbą o dofinansowanie budowy krytej pływalni. Miałaby służyć zarówno Amerykanom, jak i miejscowej ludności.

Na razie żołnierze będą się musieli zadowolić kąpielą w pobliskim jeziorze Narie. W miasteczku jest też kino. Dyrektor domu kultury chce wprowadzić w nim seanse w oryginalnej wersji. Ale na razie najpopularniejszym miejscem spotkań Amerykanów jest pub Red. - Można się tam napić taniego polskiego piwa, jest też bilard - mówi burmistrz Sobierajski.

To chyba jedyny punkt gastronomiczny, który może liczyć na profity z tytułu stacjonowania wojsk. Poza pieczywem, owocami i warzywami Amerykanie całą żywność sprowadzają bowiem z Niemiec. Mają też własnego kucharza i stołówkę. Co z innymi przyjemnościami? Burmistrz zapewnia, że do tej pory nie słyszał, aby w Morągu uruchamiano agencję towarzyską. Ale dodaje, że być może się pojawi - jeśli nie w samym mieście, to w pobliskiej Ostródzie lub Elblągu.

W Morągu nie ma wrogów inicjatywy stacjonowania obcych wojsk. Gdy lewicowa PPS zorganizowała manifestację przeciwko przyjazdowi Amerykanów, nie przyszedł nikt z miejscowych. - U nas zawsze stacjonowały wojska, ludzie się przyzwyczaili - tłumaczy burmistrz. W mieście znajdował się zamek krzyżacki, w 1807 r. stacjonowali tu krótko Francuzi. Potem przez dziesiątki lat były tu koszary wojsk pruskich. Burmistrz przyznaje, że jego zastępca i kilkunastu urzędników podjęło naukę angielskiego. Liczą, że jego znajomość się przyda.

Jędrzej Bielecki

jedrzej.bielecki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.