Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

Piloci wiedzieli, że się rozbiją

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Kapitan prezydenckiego Tu-154 podjął tylko jedną próbę lądowania w Katyniu. Wstępna analiza nagrań z czarnych skrzynek wskazuje na to, że piloci zdawali sobie sprawę, że zginą.

- Było to podejście błędne, które zakończyło się katastrofą - mówi "DGP" Krzysztof Parulski, naczelny prokurator wojskowy, który koordynuje pracę polskich oskarżycieli w Rosji. Dodaje, że z już odczytanych zapisów czarnych skrzynek wynika, że piloci przed samą katastrofą rozumieli, że się rozbiją. - Załoga miała tę świadomość - mówi Parulski. Czy piloci rozmawiali przed katastrofą z kimś z pasażerów? - Nie mamy dowodów, by takie rozmowy się toczyły. Ale nagrania z kokpitu samolotu będziemy jeszcze dokładnie analizować - powiedział nam szef wojskowej prokuratury.

Rosyjscy eksperci tłumaczą, w jaki sposób doszło do katastrofy. Ich zdaniem kapitan Arkadiusz Protasiuk nie zważał na ostrzeżenia o złej pogodzie i podjął decyzję o lądowaniu. Dopiero przy podchodzeniu do lądowania piloci dostrzegli, że samolot nie zdoła trafić w punkt lądowania. Ten moment doprowadził do śmiertelnego błędu. Pilot zwiększył ciąg i nie wiadomo z jakiej przyczyny przychylił samolot w prawo. Jednocześnie próbował wzbić się do góry. - W rezultacie samolot zaczepił się o wierzchołki drzew, po czym pilot stracił kontrolę nad maszyną - opowiadał rosyjskiej agencji RIA Nowosti jeden z ekspertów badających przyczyny katastrofy. Czy pilot mógł uniknąć rozbicia się o ziemię? Ekspert twierdzi, że gdyby zaczął po prostu nabierać wysokości po prostej, istniałaby szansa.

Rosjanie od początku twierdzili, że była to wina pilota. Ale mówili też, że nie znał rosyjskiego. A znał go znakomicie. Że nie znał lotniska - tymczasem to on był drugim pilotem, który leciał trzy dni wcześniej z premierem Tuskiem do Smoleńska. Świetnie znał lotnisko Siewiernoje.

Strona rosyjska przekazała Polakom trzecią czarną skrzynkę znalezioną na miejscu katastrofy. Dzisiaj dotarła do Polski. W Rosji wciąż trwają prace nad rozszyfrowaniem nagrań z dwóch pozostałych. - Polscy i rosyjscy specjaliści synchronizują nagrania rozmów pilotów z danymi przebiegu lotu. Identyfikują dźwięki i szumy w kokpicie - powiedział rosyjski wicepremier Siergiej Iwanow. Dodał, że do momentu katastrofy silniki Tu-154M pracowały sprawnie.

Polscy prokuratorzy wojskowi zajmą się jeszcze jedną okolicznością. Zbadają autentyczność amatorskiego filmu nagranego tuż po katastrofie rządowego samolotu. Pod koniec filmu słychać odgłosy przypominające strzały i okrzyk "uciekajcie stąd".

Prokuratorzy będą próbowali sprawdzić, czy rzeczywiście ktoś strzelał zaraz po rozbiciu się samolotu. Nie wykluczone, że to rosyjscy milicjanci oddali strzały w powietrze, by rozpędzić gapiów. Pod wpływem pożaru wystrzelić mogły też naboje z siedmiu pistoletów funkcjonariuszy BOR, którzy lecieli wraz z prezydentem. W Smoleńsku wciąż wydobywane są fragmenty samolotu, które utknęły głęboko w ziemi.

Biegli zidentyfikowali do wczoraj 20 fragmentów ciał. W sumie zidentyfikowano szczątki 64 ofiar katastrofy.

@RY1@i02/2010/073/i02.2010.073.000.0008.001.jpg@RY2@

Fot. PAP/EPA

W katastrofie zginęło 96 osób. Ciała 64 zidentyfikowano

Nino Dżikija

Maciej Duda

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.