Rośnie liczba fikcyjnych kradzieży aut
Co robią kobiety, gdy zapomną, gdzie zaparkowały auto? Zgłaszają jego kradzież. To nie żart.
Policyjne statystyki wskazują, że przybywa fałszywych zgłoszeń o kradzieży samochodów. Fikcyjne zgłoszenia mają też związek z próbami wyłudzenia odszkodowania czy uniknięcia odpowiedzialności za spowodowanie wypadku czy kolizji.
Tylko w województwie łódzkim zanotowano kilkadziesiąt fałszywych zgłoszeń. Oszustów nie odstrasza nawet odpowiedzialność karna. Za zgłoszenie sfingowanego przestępstwa grożą dwa lata więzienia, natomiast za składanie fałszywych zeznań nawet trzy. To dlatego że w każdej sytuacji dotyczącej kradzieży samochodu policjanci muszą podjąć określone procedurą działania. Joanna Kącka z biura prasowego łódzkiej policji podała kilka przykładów dotyczących fałszywych zawiadomień.
Jedna z łodzianek zgłosiła kradzież auta, bo wcześniej spowodowała nim kolizję, a potem uciekła z miejsca wypadku. Z kolei właściciel luksusowego SUV-a zgłosił jego kradzież, licząc na odszkodowanie od ubezpieczyciela. Te pieniądze miały pomóc mu rozwiązać problemy finansowe. Dochodzi też do sytuacji absurdalnych.
Ludzie zgłaszają kradzież auta, bo zapominają, gdzie je zaparkowali. - Przeważają tu kobiety, a miejsce rzekomego przestępstwa dotyczy dużych parkingów głównie w okolicach centrów handlowych - stwierdziła Kącka. I tak pewna łodzianka pomyliła piętra, na którym zaparkowała samochód. Będąc przekonana, że zostało skradzione, zawiadomiła policję.
ag, pap
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu