Nasze drogi bezpieczniejsze, ale do ideału daleko
10 miliardów złotych rocznie kosztują Polskę wypadki drogowe. Z najnowszego raportu Banku Światowego wynika, że nasze drogi są coraz bezpieczniejsze, ale wciąż pozostajemy w tyle za Unią.
W 2009 r. doszło do 44 tys. wypadków, w których zginęło ponad 4,5 tys. osób, a rannych zostało niemal 60 tys. Rok wcześniej doszło do blisko 50 tys. wypadków, w których zginęło ponad 4,5 tys. osób, a 62 tys. zostało rannych. - Liczymy, że w tym roku spadkowy trend się utrzyma - mówi DGP Mariusz Sokołowski, rzecznik KGP.
Do Unii nam daleko. Patricio Marquez i George Banjo, którzy opracowali raport na temat zwiększenia bezpieczeństwa ruchu drogowego w Europie i Azji Środkowej, twierdzą, że gdyby sytuacja na polskich drogach poprawiła się na tyle, by osiągnąć średni poziom bezpieczeństwa w Unii Eeuropejskiej, każdego roku ginęłoby ponad 2 tys. osób mniej.
Zyskałby na tym budżet państwa, który obecnie na opłacenie kosztów opieki zdrowotnej i rehabilitacji osób poszkodowanych na drogach wydaje ok. 10 mld zł.
Twórcy raportu gromią Polskę m.in. za brak przejść dla pieszych, chodników i stan polskich aut, które są niebezpieczne, bo nie mają poduszek powietrznych czy fotelików dla dzieci.
Inne przyczyny wypadków w naszym kraju wynikają zdaniem autorów raportu z niebezpiecznych zachowań samych kierowców, którzy jeżdżą za szybko, prowadzą pod wpływem alkoholu albo piszą SMS-y, siedząc za kółkiem. To właśnie młodzi i nierozważni kierowcy oraz słaby stan polskich dróg są zdaniem policji naszą największą bolączką.
- Sprawnych i szybkich aut czy motocykli jest u nas coraz więcej, ale ich kierowcy zapominają o tym, że nie wystarczy dobry silnik - mówi Mariusz Sokołowski.
, pap
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu