To mogła być krew zabójcy
Przez 12 lat policjanci i prokuratorzy badający okoliczności zabójstwa generała Marka Papały ignorowali ślady krwi, które mógł zostawić zabójca.
Do dzisiaj nie wiadomo, kim był człowiek, który wieczorem 25 czerwca 1998 r. jednym strzałem zabił komendanta głównego policji. Policja i śledczy z zeznań świadków odtworzyli drogę ucieczki mordercy spod bloku przy ulicy Rzymowskiego na warszawskim Służewcu. W tym samy miejscu, w którym policyjne psy zgubiły trop, na asfaltowym chodniku policjanci zobaczyli kilkanaście brązowych plam. Okazało się, że była to ludzka krew.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.