Nieudany werbunek porażką ABW
ABW twierdzi, że Marokańczyk Chakib Marakchi przedstawia nieprawdziwą wersję kontaktów z tą służbą. Powody, dla których musiał opuścić Polskę, są niejawne.
Wczoraj opisaliśmy historię 30-letniego absolwenta krakowskiej politechniki, który po ośmiu latach pobytu w Polsce został wydalony z zarzutem terroryzmu. Opowiedział nam, jak agenci ABW próbowali namówić go do współpracy. Odmówił, bo jak twierdzi, nie miał im w czym pomóc. Agenci twierdzili jednak, że jest powiązany z terrorystami. Mieli go straszyć oskarżeniem o planowanie ataku. Zdaniem Marakchiego jedynym dowodem na to miał być jego sklep z afrykańskimi pamiątkami na wprost wejścia do krakowskiego urzędu ds. cudzoziemców.
Wczoraj ABW oświadczyła, że historia nie jest prawdziwa. Ale nie może przedstawić swojej wersji, ponieważ opinia na temat dalszego pobytu Marakchiego w Polsce jest tajna.
@RY1@i02/2010/037/i02.2010.037.000.005a.001.jpg@RY2@
Fot. Archiwum prywatne
Chakib Marakchi został wydalony z Polski
Barbara Sowa
Służby mają wręcz obowiązek sprawdzać obcokrajowców, którzy pochodzą z krajów wysokiego ryzyka. A Maroko do tych państw należy. Wnikliwa kontrola obcokrajowców jest naturalną praktyką wszystkich demokratycznych krajów. Oczywiście sposoby są różne. Czasem wystarczy droga administracyjna, a czasem trzeba się uciekać do działań operacyjnych, jak obserwacja podejrzanego czy umieszczanie tajnych agentów w otoczeniu podejrzanej osoby.
Oczywiście. Służby specjalne pozyskują swoich agentów wśród przedstawicieli społeczności, którą chcą kontrolować.
Nie możemy wykluczyć żadnego scenariusza. Także tego, że obcokrajowiec nie mówi całej prawdy.
Raczej na akt rozpaczy. Ale nie odważyłbym się rozstrzygać, czy Marokańczyk miał coś, czy też nie miał czegoś na sumieniu. Kilka lat temu głośno było o Jemeńczyku, który też głośno skarżył się na bezprawne wydalenie z kraju. W rzeczywistości zajmował się rekrutacją dla Al-Kaidy. Porażką służb jest to, że chłopak opowiada teraz w mediach o technikach pracy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Agenci, podchodząc go, powinni tak to zorganizować, żeby on nie miał innego wyjścia, jak się zgodzić. Gdyby wszystko poszło zgodnie z planem, teraz nie byłoby afery.
To, że Marokańczyk był spokojnym studentem i na pierwszy rzut oka nie miał nic wspólnego z terrorystami, niewiele znaczy. 80 proc. zamachowców to niepozorne studenciaki w okularkach. Pozory mylą. W Jemenie przeszkolono 42 kobiety, które miały dokonywać zamachów samobójczych. Wszystkie miały jasną karnację, europejski wygląd, a materiały wybuchowe miały przenosić w implantach piersi.
@RY1@i02/2010/037/i02.2010.037.000.005a.002.jpg@RY2@
Fot. W. Wasyluk-Reporter
Krzysztof Liedel, ekspert od zwalczania terroryzmu
, ekspert od zwalczania terroryzmu
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu