Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

Opłaty transferowe w policji

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Policja zastanawia się, jak zatrzymać podkupowanie swoich najlepszych oficerów przez Centralne Biuro Antykorupcyjne i Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego - dowiedział się DGP.

Komenda Główna Policji rozważa, czy nie wprowadzić przepisów wzorowanym na piłkarskim rynku transferowym.

Dlaczego? Bo tylko w tym tygodniu w CBA powołano czterech nowych dyrektorów: trzech odeszło z policji, jeden z Biura Ochrony Rządu. Ten proceder trwa od października, gdy stery w tej służbie objął Paweł Wojtunik, dotychczasowy szef policyjnego Centralnego Biura Śledczego. Ściągnął do współpracy już około 20 policjantów.

- Szukamy możliwości przeciwdziałania takiemu masowemu odpływowi dobrych kadr - przyznaje w rozmowie z DGP komendant główny policji Andrzej Matejuk. Analizowano kilka pomysłów. Z niektórych już zrezygnowano po opinii prawników. Pierwszy odrzucony pomysł dotyczył podpisywania z policjantami aneksów o zakazie przechodzenia do konkurencji. Rozwiązanie, które jest powszechnie stosowane w świecie biznesu, w przypadku policji jest niemożliwe do wprowadzenia.

Ale nadal jest rozważane wprowadzenie "opłaty transferowej". Przypominałoby to model stosowany w sporcie. Służba decydująca się na zatrudnienie policjanta musiałaby zwrócić policji koszt jego wyszkolenia. - Podczas niedawnej wizyty posłów z komisji spraw wewnętrznych i administracji mówiliśmy o tym problemie. Namawialiśmy ich do wprowadzenia rozwiązań systemowych - opowiada nam oficer z KGP.

Dlaczego funkcjonariusze porzucają dotychczasową pracę? Najczęściej dla lepszych zarobków. Jednym z pierwszych, którzy odeszli do CBA, był dyrektor biura kryminalnego. Dziś jest szefem gabinetu Wojtunika. - Z dnia na dzień jego zarobki wzrosły o blisko 3 tys. zł. To chore, bo wcześniej odpowiadał za cały pion kryminalny w ponadstutysięcznej policji, a zarabia więcej, dbając o korespondencję szefa CBA - irytuje się jeden z naszych rozmówców.

Podobnie jest z zastępcami komendantów wojewódzkich policji z Kielc, ze Szczecina, z Gdańska i Radomia. - U nas odpowiadali za pracę kilkutysięcznych zespołów ludzkich, za ściganie najpoważniejszych przestępców. Ale zarabiali niespełna 6 tys. zł - opowiada jeden z oficerów policji. Co robią teraz? Zostali dyrektorami delegatur CBA, gdzie nadzorują pracę 20 - 30 osób. Ale zarabiają około 9 tys. zł netto. - To nawet niemoralne, aby zarobki osób zajmujących się tym samym w policji, ABW czy CBA tak od siebie odbiegały. Główny problem jest chyba jednak nie do przeskoczenia: w policji każdą złotówkę na podwyżkę mnoży się przez 103 tys. Bo tylu jest funkcjonariuszy, a nie można podwyższyć pensji tylko wybranej grupie policjantów - przyznaje poseł z sejmowej komisji spraw wewnętrznych i administracji.

Potężny zaciąg do CBA policjantów ma także inną przyczynę, a jednocześnie konsekwencję. Najprawdopodobniej wszyscy ci, którzy odeszli, mniej więcej za trzy lata przejdą na emerytury. Dla nich to lepiej - dostaną emeryturę w wysokości ostatniej pensji. Dla Skarbu Państwa źle, bo wzrośnie liczba młodych emerytów z wysokimi świadczeniami. Ale policjanci, którzy przeszli do CBA, zarzekają się, że finanse nie były przyczyną ich decyzji. - Wojtunik ma charyzmę, można na nim polegać - tłumaczy jeden z nich.

@RY1@i02/2010/015/i02.2010.015.000.008a.001.jpg@RY2@

Komendant główny policji Andrzej Matejuk postanowił przeciwdziałać odejściom policjantów

Fot. Adam Chełstowski/Forum

dostaje zastępca komendanta wojewódzkiego policji nadzorujący pracę ponad 1000 funkcjonariuszy

zarabiał po przeprowadzeniu się do pobliskiego budynku delegatury, gdzie będzie nadzorował pracę 30 osób

robert.zielinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.