Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

Sprawa Olewnika: zarzuty dla byłego działacza SLD

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Były polityk SLD Grzegorz Korytowski usłyszy dzisiaj nowe zarzuty w sprawie porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika.

Oskarżyciele z gdańskiej prokuratury apelacyjnej podejrzewają Korytowskiego o wyłudzanie pieniędzy od rodziny porwanego. Korytowski, były działacz SLD w Sierpcu i dyrektor PKN Orlen w Płocku, otrzymał wezwanie w charakterze podejrzanego. - Prokuratura wyjaśnia obecnie wątek oszustw na szkodę rodziny Olewników - mówi DGP minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski.

O co podejrzewany jest ten lokalny działacz, prywatnie znajomy Olewników? Po porwaniu Krzysztofa w 2003 r. Korytowski zaofiarował swoją pomoc. Miał kontakty z Eugeniuszem Drohomireckim ps. Gienek, który był wpływową postacią w gangsterskim świecie. Z akt wynika, że Korytowski wypytywał "Gienka" o losy Krzysztofa, a ten udzielał mu wielu informacji, które po latach się potwierdziły. Potem Korytowski przekazywał wszystko Olewnikom, którzy musieli jednak za informacje płacić (pieniędzy za pomoc miał żądać Drohomirecki). W sumie rodzina porwanegowręczyła Korytowskiemu 160 tys. zł, a on miał je przekazać "Gienkowi".

Taka wersja wydarzeń obowiązywała do czerwca 2009 r., czyli do procesu Drohomireckiego przed sądem w Sierpcu. To wtedy gangster stwierdził, że Korytowski posłużył się nim, by wyłudzić pieniądze od Olewników. Po 7 miesiącach od wyjaśnień "Gienka" prokuratorzy zdecydowali się przedstawić nowe zarzuty byłemu politykowi SLD, który od 4 lat jest podejrzany m.in. o nielegalne posiadanie broni. - Podstawą do skonstruowania oskarżenia były nie tylko opowieści Drohomireckiego. To wypadkowa wielu nowych dowodów. Jeszcze raz przeanalizowaliśmy nagrania Włodzimierza Olewnika, który na taśmie utrwalił swoje rozmowy z "Gienkiem" i Korytowskim - mówi jeden ze śledczych.

Te zarzuty odpiera prof. Piotr Kruszyński, prawnik Korytowskiego. - Mój klient pomagał Olewnikom w walce o życie Krzysztofa. Owszem, poznał Włodzimierza Olewnika z Eugeniuszem D. i pośredniczył w kontaktach, ale nie wziął dla siebie ani złotówki. Te zarzuty są niesłuszne - mówi.

Ale zdaniem szefa komisji śledczej badającej sprawę Olewnika rola Korytowskiego jest o wiele większa. - W tej sprawie pojawiało się wiele osób, które gmatwały i wyciągały od Olewników pieniądze. Niektórzy mieli naprawdę dobrą wiedzę o losach Krzysztofa. I warto sprawdzić dlaczego - mówi Marek Biernacki z PO.

Maciej Duda

maciej.duda@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.