Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Tylko rząd chce porządkować polską piłkę?

28 czerwca 2018

W poniedziałek w warszawskim hotelu Sheraton doszło do spotkania bez precedensu.

Kilkunastu przedstawicieli PZPN oraz klubów ekstraklasy i I ligi przez trzy godziny rozmawiało aż z trzema ministrami rządu Donalda Tuska o bezpieczeństwie na stadionach. Organizator spotkania - prezes Grzegorz Lato, który np. na polu telewizyjnych praw sportowych porusza się nieporadnie i naiwnie wierzy w każdą bajkę swoich doradców - tym razem okazał się gospodarzem sprawnym i konkretnym. Podobnie minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski, wiceminister MSWiA Adam Rapacki oraz minister sportu Adam Giersz opisywali przyszłe działania swoich resortów w kwestii stadionowego porządku obszernie i przekonująco. Rządowa delegacja wyraźnie dała do zrozumienia, że ma ochotę narzucić futbolowemu środowisku nową jakość i tempo prac nad poprawkami do ustawy o bezpieczeństwie i jej skutecznym wykonywaniu. Z pasji wypowiedzi ministrów można było wysnuć wniosek, iż presja Euro 2012 i widmo międzynarodowej kompromitacji w zagadnieniach porządkowych to wystarczająca motywacja do przejęcia roli lidera w tym projekcie. W trakcie zapalczywej dyskusji okazało się jednak, że mapa ligowego futbolu przypomina trochę Polskę z czasów po śmierci Bolesława Krzywoustego - każdy widzi generalia tylko z własnej perspektywy, wybitnie dzielnicowo. Trudno wśród klubowych właścicieli i prezesów o wspólne stanowisko w jakiejkolwiek sprawie. Np. problem współpracy z kibicami jest ekstremalnie inaczej rozumiany w Legii Warszawa niż w Lechu Poznań czy też Cracovii. Legia to twardy, konsekwentny kurs w ramach państwa prawa. Lech i Cracovia to bardziej dialog z wyraźnymi ustępstwami na rzecz kibiców. Obecność ministrów nadała jednak dyskusji prezesów cywilizowaną formę, choć różnie w przeszłości bywało, a pokusa wzajemnego pouczania była zazwyczaj nie do pohamowana. Ciekawie wypowiedział się prezes Mariusz Walter. Stwierdził, że po raz pierwszy w wolnej Polsce czuje się komfortowo jako obywatel płacący spore podatki, znajdując przy tym stole tak poważną reprezentację rządu, bo bezpieczeństwo - nie tylko stadionowe - to przede wszystkim powinność rządzących krajem. I to jest sedno rzeczy. Przecież stanowienie i sprawna egzekucja prawa to wyłączna domena władzy. Skuteczność sądów 24-godzinnych, łapanie i sprawne osadzanie stadionowych bandytów to wymiar sprawiedliwości i policja. Futbolowe środowisko: czy to PZPN, czy też Ekstraklasa SA, może być tylko partnerem tego projektu, ale nie jego głównym animatorem. Ani w zakresie standardu stadionowego monitoringu, ani organizacji logistyki meczu, ani nawet w sprawie instytucji tzw. zakazu stadionowego. To muszą być zagadnienia precyzyjnie opisane przez służby rządowe do rzetelnego i kontrolowanego wykonania przez kluby i PZPN. Każda próba zepchnięcia czegokolwiek w tej materii na piłkarskich działaczy czy też właścicieli klubów musi zakończyć się szybką katastrofą, ponieważ brak standardów utrwala prowizorki. Każdy sobie z tymi problemami jakoś radzi, na swój, nie zawsze profesjonalny sposób. Finał jest taki, że w 2009 roku bandyci, zwani eufemistycznie pseudokibicami, wyrządzili państwu polskiemu i właścicielom piłkarskich klubów szkody o wartości ponad 20 milionów złotych. O nadużyciach gospodarczych związanych z ochroną znaków towarowych, praw autorskich czy nielegalnym handlem nie wspomnę, bo tego nikt jeszcze nie jest w stanie policzyć. Aż strach myśleć, co nas czeka w przyszłości bez zdecydowanej interwencji polskiego rządu. A do Euro mamy raptem dwa i pół roku. A co jeszcze ważniejsze: później też będziemy chcieli bezpiecznie oglądać piłkę na polskich wielkich i nowoczesnych stadionach.

@RY1@i02/2010/010/i02.2010.010.000.014b.101.jpg@RY2@

Fot. Piotr Kucza/Newspix.pl

Marian Kmita

Marian Kmita

jest szefem sportu w Polsacie

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.