Pięciu Polaków zginęło w Afganistanie
Amerykanie od dawna mieli wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa pojazdu M-ATV, w którym wczoraj zginęło pięciu p0lskich żołnierzy. W marcu tego roku żołnierzom 61. Pułku Zmechanizowanego USA działającym w afgańskiej prowincji Nangarhar zakazano jego używania. Uznano, że jest zbyt słaby, by wytrzymać wybuch min. Z kolei w sierpniu 2011 r. doszło do podobnej jak wczoraj w Ghazni tragedii w miejscowości Nalgham w prowincji Kandahar. Pod amerykańskim M-ATV rebelianci zdetonowali ładunek wybuchowy. Zginęła cała 5-osobowa załoga pojazdu.
Ładunek zdetonowany wczoraj pod polską maszyną ważył więcej niż 100 kilogramów. Jego podłożenie było dla rebeliantów poważną operacją logistyczną. Tymczasem została ona przeprowadzona niemal na przedmieściach 140-tysięcznego miasta Ghazni - stolicy prowincji, silnie obsadzonej przez siły NATO i afgańskie. Niedostrzeżenie operacji rebeliantów to wpadka wojskowych służb specjalnych.
Pięciu żołnierzy, którzy wczoraj zginęli, służyło w 20. Bartoszyckiej Brygadzie Zmechanizowanej.
@RY1@i02/2011/247/i02.2011.247.00000010c.803.jpg@RY2@
pap/epa
zp
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu