Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

Kompromitacja na Euro albo wygrana z kibolami

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

WOJEWODOWIE podjęli wczoraj decyzję o zamknięciu stadionów Legii i Lecha

Decyzję o zamknięciu stadionów podjęli wczoraj wojewodowie: mazowiecki i wielkopolski po otrzymaniu negatywnych opinii miejscowych komendantów wojewódzkich.

- Komendanci przeprowadzili analizy ryzyka i uznali, że podczas najbliższych meczów może dojść do łamania prawa - tłumaczy rzecznik resortu spraw wewnętrznych Małgorzata Woźniak.

Dokładnie taką samą opinię wydał komendant wojewódzki w Bydgoszczy, jednak wojewoda kujawsko-pomorska zezwoliła na organizację finału Pucharu Polski na stadionie Zawiszy.

Po wtorkowych zamieszkach w meczu o Puchar Polski w Bydgoszczy zareagował premier Donald Tusk, który zapowiedział, że sytuacja nie może się powtórzyć i państwo będzie walczyć z kibolami jak niedawno z dopalaczami. Jednak eksperci wskazują, że prócz decyzji administracyjnych i poprawienia jeszcze prawa musi się zmienić działanie policji. Bez tego nie będzie w stanie odpowiednio zabezpieczyć Euro 2012.

Taktykę zastosowaną na bydgoskim stadionie bezlitośnie krytykuje dr Stanisław Bukowski, doświadczony policjant i ekspert od spraw bezpieczeństwa. - Przypominała wojnę pozycyjną z czasów napoleońskich. Policja ograniczyła się do sformowania szyku, wystrzelenia kilku gumowych pocisków w stronę kibiców. Ci odpowiedzieli, rzucając wyposażeniem demolowanego stadionu - mówi. Jego zdaniem funkcjonariusze w takich wypadkach powinni brać przykład ze swoich brytyjskich kolegów. Tam za pierwszym szpalerem policjantów działa specjalna grupa, która w krótkich wypadach wyłapuje najbardziej krewkich spośród kiboli. Właśnie wypracowanie takiej taktyki pozwoliło brytyjskiej policji zwyciężyć w wojnie z kibolami.

Jak wygląda przygotowywanie naszych policjantów na takie sytuacje? - Ostatnio miałem ćwiczenia z użycia miotacza gazu, które ograniczyły się do przekazania mi pojemnika. Później i tak dowódca powiedział, żebym nie myślał o jego użyciu, bo nie jest wypełniony gazem - opowiada "DGP" jeden z funkcjonariuszy wydziałów prewencji.

W ostatnich latach tylko raz policjanci zastosowali taktykę "zero tolerancji". Komendant stołecznej policji Adam Mularz zdecydował o zatrzymaniu kilkusetosobowej grupy kibiców Legii, którzy przyszli pod stadion lokalnego rywala mimo braku biletów. Po tej akcji na komendanta i jego ludzi spadła fala krytyki. Specjalne konferencje prasowe w obronie "ciemiężonych" kibiców Legii zwoływali parlamentarzyści PiS. Podobnie zachowała się grupa posłów i działaczy PO, którzy zaapelowali o złagodzenie kar stadionowym chuliganom.

- Trudno ukrywać, że czujemy potężną obawę przed podjęciem decyzji, która może nie spodobać się politykom. Praktyka pokazuje, że to może skończyć karierę - przyznaje w rozmowie z "DGP" jeden z komendantów wojewódzkich.

To jednak nie powinno powstrzymywać policji przed działaniem. - Najważniejsze, aby komendanci działali stanowczo, nie przejmując się krytyką i niezadowoleniem polityków. Szczególnie gdy ci podejmują różne interwencje, formy nacisku - komentuje dr Bukowski.

Taktyka "zero tolerancji" wobec przestępców kiboli przyniosła już sukces policyjnemu Centralnemu Biuru Śledczemu. Po powstaniu specjalnych grup do rozpracowywania kiboli policjanci z prokuratorami stawiają im zarzuty udziału w zorganizowanych grupach przestępczych. W efekcie za kratki trafili już np. sprawcy głośnego zabójstwa w Krakowie, kilkanastu najbardziej niebezpiecznych liderów "bojówek".

@RY1@i02/2011/087/i02.2011.087.000.006a.001.jpg@RY2@

Pseudokibice kontra prawo

Robert Zieliński

robert.zielinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.