Będą mogli ratować życie rannym żołnierzom
380 polskich żołnierzy wyjeżdżających w tym roku na misję do Afganistanu przejdzie szkolenie tzw. combat lifesavera (CLS), czyli ratownika pola walki. Choć to standard w NATO, w polskim wojsku takich ratowników dotąd nie było. Ich edukacja i wyposażenie pochłoną kilka milionów złotych.
Około 90 proc. żołnierzy, którzy giną na polu walki, umiera, zanim dotrze do nich wykwalifikowany medyk. Co szóstemu z nich można by uratować życie, wykonując podstawowe czynności: tamując krwotok, udrożniając drogi oddechowe czy odbarczając odmę. Właśnie tym mają się zajmować wyszkoleni combat lifesaverzy.
- Do tej pory istniał tradycyjny podział: od walki był żołnierz, a od ratowania ratownik medyczny. To nie zawsze było dobre - tłumaczy płk lek. Zbigniew Aszkielaniec, komendant Wojskowego Centrum Kształcenia Medycznego. Dodaje, że problemy rodziło także wyposażenie medyczne polskich wojsk. Nasi żołnierze do tej pory nosili przy sobie w zasadzie wyłącznie bandaże, opatrunki i leki. Teraz sprzętu ma być znacznie więcej i będzie on kompatybilny z tym, co noszą przy sobie wojskowi amerykańscy. - Polski żołnierz będzie mógł szybko pomóc amerykańskiemu i odwrotnie - mówi płk Aszkielaniec.
Szkolenie pierwszych 26 Polaków prowadzą Amerykanie z bazy w niemieckim Heidelbergu. Już pod koniec tego miesiąca wyjadą oni do Afganistanu. Do końca roku przeszkolonych ma być już 380 naszych żołnierzy.
Pierwszą grupę Amerykanie szkolą za darmo. Wyposażą ich też w niezbędny sprzęt wart po ok. 250 dolarów. Kolejne szkolenia i zestawy polska armia ma zapewnić we własnym zakresie. W kolejce po zlecenie może się ustawić sporo polskich firm produkujących sprzęt medyczny. Torby ma mieć co czwarty polskich żołnierz służących na misji zagranicznej. Pierwsze przetargi MON ogłosi w połowie roku. Każdy z nich będzie miał wartość około miliona złotych.
Iwona Dudzik
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu