Matka Madzi zapewne nie działała sama
Przestępczość
Dopiero po wynikach sekcji zwłok sześciomiesięcznej Madzi, która ma się odbyć dzisiaj, śledczy zaplanują kolejne czynności w sprawie, która bulwersuje cały kraj. Jednak według nieoficjalnych informacji DGP policja koncentruje się na wersji, w której matka dziecka nie działała sama.
Po postawieniu zarzutu nieumyślnego spowodowania śmierci 22-letnia matka dziecka decyzją sądu trafiła do aresztu tymczasowego. - Nie jest wykluczona zmiana kwalifikacji prawnej. Podejrzana potrafi kłamać i tkwić w tym kłamstwie, zatem nawet jej wyznania winy nie traktujemy ostatecznie - wyjaśnia DGP jeden z policjantów znających sprawę.
W ostatniej wersji Katarzyna W. opowiadała, że dziecko wyśliznęło jej się z rąk i tak nieszczęśliwie upadło, że zmarło na miejscu. Kluczowa dla wiarygodności tych zeznań będzie sekcja zwłok, którą jeszcze w poniedziałek mają przeprowadzić specjaliści.
- Trudno nam uwierzyć, że działała bez czyjejś pomocy. To właśnie jest wątek, na którym skupiamy naszą uwagę - dodaje ten sam policjant.
Pierwszy wyznanie winy Katarzyny W. usłyszał działający bez licencji detektywistycznej Krzysztof Rutkowski. Zarejestrowane na kamerach nagranie obiegło natychmiast cały kraj - matka opowiadała również, gdzie ukryła ciało dziecka. Jednak miejsce, które wskazała, okazało się nieprawdziwe i dopiero policjantom wyznała, gdzie naprawdę ukryła zwłoki. - Jakby wiedziała, że w polskim prawie bez ciała nie ma zarzutu zabójstwa. To kolejny z elementów, który każe nam przypuszczać, że ktoś ją wspierał - mówi oficer śląskiej policji.
Robert Zieliński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu