Polskie służby specjalne jak dzieci we mgle
Po aferze Amber Gold premier Donald Tusk mówił o konieczności zmian w służbach specjalnych. Zespół złożony z ministra obrony Tomasza Siemoniaka i ówczesnego szefa MSW Jacka Cichockiego pracował nad rekomendacjami w tej sprawie. Jeden z pomysłów zakładał m.in. pozbawienie ABW uprawnień śledczych. W końcu burza wokół służb ucichła.
Te jednak nie przestały dostarczać dowodów, że zmiany są konieczne. Ostatnim przykładem jest afera z Libańczykiem sympatyzującym z Hezbollahem, który przebywał w Polsce. Jest on zamieszany w zamach w bułgarskim Burgas. Wcześniej były skandal z rzuceniem w prezydenta Bronisława Komorowskiego jajkiem na Ukrainie oraz ataki hakerskie na strony rządowe. Najnowszym testem sprawności służb specjalnych będzie próba uwolnienia porwanego w Syrii polskiego fotoreportera.
RZ, MM
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu