Dziennik Gazeta Prawana logo

Bezpieczeństwo guzik warte, czyli co grozi sędziom na sali rozpraw

30 czerwca 2018

Niedawny przypadek sędzi, która w obliczu zagrożenia na sali rozpraw bezskutecznie wzywała pomoc, każe zastanowić się nad tym, czy bezpieczeństwo w sądach jest zapewnione w wystarczającym stopniu

We współczesnych demokratycznych systemach prawnych sąd jest organem państwowym powołanym do rozstrzygania sporów, decydowania o przysługujących uprawnieniach oraz dokonywania innych czynności określonych w ustawach lub umowach międzynarodowych. Wyposażony jest w atrybut niezawisłości i funkcjonuje w szczególnej, procesowej formie. Rekomendacja Komitetu Ministrów Rady Europy z 1994 r. zaleciła rządom europejskim podejmowanie wszelkich środków niezbędnych dla zapewnienia sędziom bezpieczeństwa. Należały do nich obecność strażników na terenie sądów oraz ochrona policyjna dla orzekających. Od początku przemian ustrojowych w Polsce przeciwdziałanie zagrożeniom stało się priorytetem, a wspomniana rekomendacja pozwoliła polskiemu rządowi na podjęcie działań zmierzających do zapewnienia ochrony budynków i sal, a tym samym przyczyniła się do wzrostu poczucia bezpieczeństwa sędziów.

W połowie lat 90. ubiegłego wieku przeprowadzono remonty podupadających budynków i lokali, instalując nowoczesne systemy alarmowe czy urządzenia wykrywające niebezpieczne przedmioty. Powołano policję lub straż sądową. Pamiętam, jak prezes ówczesnego Sądu Wojewódzkiego w Warszawie powiedział, że wprowadzenie takich rozwiązań było koniecznością - dzięki nim w krótkim okresie zatrzymano i zabezpieczono w depozycie ponad sto noży, trzy pistolety, a nawet siekierę. Już to wskazuje, jaka była skala zagrożeń.

Liczne naganne zachowania wobec orzekających na salach sądowych zmuszały władzę do podejmowania coraz energiczniejszych działań i zwiększania nakładów przeznaczonych na poprawę bezpieczeństwa wszystkich osób na terenie sądu. Bardzo ważną rolę odegrała tu również Krajowa Rada Sądownictwa, która od początku swojego istnienia wskazywała na potrzebę zapewnienia sędziom, obok wynagrodzenia odpowiadającego godności urzędu, również środków na niezbędną ochronę. W 1999 r. podczas Kongresu Sędziów Polskich podnoszono konieczność zagwarantowania bezpieczeństwa osobistego sędziów i pracowników administracyjnych. Sygnalizowano brak straży sądowych, które miałyby uprawnienia w zakresie utrzymywania powagi i porządku na sali, a w razie potrzeby mogłyby uspokoić bądź wydalić z sali awanturującą się publiczność. Niemożność zapewnienia przez państwo należytej ochrony w czasie trwania rozprawy nie tylko zagrażała bezpieczeństwu sędziów, lecz także powodowała naruszenie powagi sądu.

Głośnym echem w całym kraju odbiło się niezwykle brutalne wydarzenie, jakie miało miejsce 13 marca 2000 r. w Sądzie Okręgowym w Jeleniej Górze. Do budynku sądu wniesiono wtedy granaty i pistolet. Bandyci, którzy zasiadali w ławie oskarżonych, wzięli zakładników i pod ich osłoną próbowali uciec z sądu. Zdetonowanie 2 granatów spowodowało zranienie 3 policjantów i sędzi. Dwóch bandytów zostało na miejscu zastrzelonych przez policjantów z kompanii antyterrorystycznej.

Krajowa Rada Sądownictwa podjęła wówczas uchwałę, uznając, że terrorystyczny zamach na sali rozpraw uderzał w podstawy funkcjonowania państwa, którego ostoją jest wymiar sprawiedliwości, oraz dobitnie wskazał, jak trudna, odpowiedzialna i niebezpieczna jest praca sędziego. Rada, wyrażając głębokie zaniepokojenie katastrofalnym stanem bazy materialnej sądownictwa, niedostosowaniem do istniejących zagrożeń, brakiem bezpieczeństwa osobistego pracowników sądów oraz wszystkich uczestników postępowania na terenie obiektów sądowych, zwróciła się z apelem do władzy ustawodawczej i władzy wykonawczej o podjęcie energicznych działań zmierzających do wypełnienia konstytucyjnych i ustawowych zobowiązań w stosunku do sędziów i sądów. Zwróciła też uwagę na to, że wypowiedzi oraz ataki na sędziów ze strony osób publicznych (zwłaszcza polityków), obniżając autorytet sędziów i sądów, mogą wzmagać agresję świata przestępczego oraz uczestników innych postępowań.

Wydarzenia te uświadomiły problem i skalę niebezpieczeństwa. Kolejne rządy przeznaczały więcej środków finansowych na poprawę bezpieczeństwa w sądach. Odpowiadając w czerwcu 2012 r. na interpelację poselską w sprawie ochrony budynków sądów powszechnych, minister sprawiedliwości stwierdził, że wśród zdarzeń powodujących naruszenie bezpieczeństwa i porządku w sądach odnotowywane są groźby karalne, ataki na sędziego i uczestników postępowań, a także informacje o podłożeniu ładunków wybuchowych, których jest najwięcej. W 2011 r. było ich 182, a w pierwszym półroczu 2012 r. odnotowano 88 tego typu przypadków. Informacja taka zawsze wymaga ewakuacji pracowników i interesantów sądów, zaangażowania odpowiednich sił i środków wyspecjalizowanych służb. W konsekwencji przerwy w pracy sądów powodują odroczenie rozpraw sądowych, przedłużanie się spraw, konieczność ponownego wezwania świadków, a także dowiezienia konwojowanych.

Na skutek powołania specjalnej formacji - policji sądowej, wynajmowania firm ochronnych i stosowania innego rodzaju środków zapewniających bezpieczeństwo w budynkach sądowych zmalała liczba gróźb karalnych, ataków na sędziów i uczestników postępowań. W latach 1992-1996 odnotowano 131 przypadków agresji, natomiast w okresie od 1997 r. do 2001 r. już tylko 24 (tyle samo w latach 2002-2006 oraz w latach 2003-2011).

W sądach liczy się sprawność funkcjonowania, ale również to, czy obywatel, a także sędzia czy pracownik sądowy, czują się bezpiecznie. Nagłośniony przez media przykład z ostatnich tygodni pokazuje, że z tym bezpieczeństwem w gmachu sądu nie zawsze jest dobrze. Przypomnę: z uwagi na skandaliczne zachowanie osoby będącej na sali rozpraw prowadząca postępowanie karne sędzia jednego z sądów rejonowych nacisnęła dwukrotnie dzwonek alarmowy - bez skutku. Na sali nie pojawili się funkcjonariusze straży bądź policji sądowej. Warto więc postawić pytania, na ile bezpieczeństwo w sądach zostało zapewnione. Obecnie sądy wyposażone są w nowoczesne systemy monitoringu, systemy alarmowe itd. Jednakże przypadek pani sędzi, która w poczuciu zagrożenia nie uzyskała szybkiej i stosownej pomocy, nakazuje podjąć radykalne działania kontrolne. Sędziowie będący na sali rozpraw nie sprawdzają przecież, czy system przywoławczy funkcjonuje prawidłowo. Kontrola zabezpieczeń musi być stała, a nie sporadyczna. Warto pamiętać, że w sądach nie tylko gangsterzy zakłócają porządek. Robią to niekiedy petenci niezadowoleni z rozstrzygnięcia sprawy, którzy grożą, ubliżają, a także atakują sędziów i innych pracowników sądów. Zdarzają się też próby włamań, wniesienia do sądu broni, a nawet podpalania akt w trakcie ich przeglądania.

Kontrola zabezpieczeń musi być stała, a nie sporadyczna. Warto pamiętać, że w sądach nie tylko gangsterzy zakłócają porządek. Robią to niekiedy petenci niezadowoleni z rozstrzygnięcia sprawy, którzy ubliżają sędziom. Zdarzają się też próby podpalenia akt w trakcie ich przeglądania

@RY1@i02/2013/070/i02.2013.070.07000070b.803.jpg@RY2@

Marek Celej, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie, były rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa

Marek Celej

sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie, były rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.