Nauka też jest ważna dla bezpieczeństwa państwa
Posiadanie przez kluczowe instytucje państwa głębokiej wiedzy na temat najnowszych osiągnięć nauki i aktualnie opracowywanych technologii jest ważnym elementem szeroko rozumianego bezpieczeństwa, choć jak uczy historia, nie zawsze taka wiedza jest skutecznie wykorzystywana. Głęboka kompetencja naukowa jest potrzebna na wszystkich etapach polityki bezpieczeństwa, począwszy od dyplomacji prewencyjnej, poprzedzającej pojawianie się zagrożeń, poprzez przygotowania do stawienia czoła dobrze rozpoznanym zagrożeniom aktualnym, aż po wypracowywanie trwałej strategii zapobiegania niebezpieczeństwom. Waga głęboko podbudowanych merytorycznie działań na rzecz bezpieczeństwa i utrzymywania ładu publicznego staje się dzisiaj argumentem na rzecz rozszerzenia znaczenia gospodarczo-ekologicznego terminu "trwały rozwój" na szeroką problematykę przyczyn różnorodnych konfliktów - narastania obszarów biedy, fundamentalizmu religijnego, braku dostępu do źródeł energii bądź wody, zagrożeń epidemiami czy lokalnych walk o władzę.
Wszyscy mówimy dzisiaj o konsekwencjach rozwoju społeczeństwa sieci, w którym już niebawem nie tylko prawie wszyscy ludzie, ale także wiele z otaczających nas urządzeń będzie ze sobą w stałym kontakcie. Przy wszystkich korzyściach wynikających z rozwoju technologii teleinformatycznych możliwości działań przestępczych są tu wręcz przerażające. Bezpieczeństwo informacyjne to dzisiaj także problemy handlu informacjami, manipulacji społecznej na wielką skalę czy budowy nieformalnych stref wpływów, nie mówiąc już o konsekwencjach coraz powszechniejszych i coraz bardziej subtelnych analiz wielkich zbiorów danych. Znaczącym zagrożeniem stają się autonomiczne roboty, wyposażane w stale doskonalone wersje komputerowej inteligencji. Coraz powszechniejsze staje się wykorzystywanie dronów, typowych przedstawicieli tej klasy robotów. Ich użycie nie jest bynajmniej tylko problemem technicznym. Niebawem nieuniknione będą sytuacje, w których działający autonomicznie na polu walki dron postawiony zostanie wobec nieprzewidzianej wcześniej przez człowieka decyzji typu "dać się zniszczyć czy zabić wroga - człowieka". Niełatwo się z tym pogodzić, ale czyżbyśmy wkrótce musieli wyposażać roboty w zdolność do moralnej oceny sytuacji? I czy wiemy, jak to zrobić?
Niebezpieczeństwo związane jest z osiągnięciami badawczymi w obszarze nauki zwanym biologią syntetyczną, czyli syntezą złożonych systemów biologicznych, nieistniejących dotychczas w przyrodzie. I znowu korzyści płynące z takich badań związane są nierozłącznie z poważnym ryzykiem, płynącym zarówno ze strony zorganizowanej przestępczości czy wręcz krajów zainteresowanych stworzeniem biologicznej broni, ale także indywidualnych przestępców, często nieświadomych ostatecznych konsekwencji swojego działania. Tworzenie nowych form życia stawia przed nami także niespotykane dotychczas wyzwania etyczne, które, przestrzegane zapewne w restrykcyjnej formie w cywilizacji europejskiej, mogą nie mieć żadnego znaczenia gdzie indziej - aktualne przykłady z pozyskiwaniem komórek macierzystych czy genetycznie zmodyfikowanym uprawami jasno wskazują na wagę tego problemu.
Oczywiście przykładów podobnych do powyższych można podać dużo więcej.
Niezwykle istotnym elementem strategii poprawy bezpieczeństwa jest nowe odczytanie znaczenia działań określanych terminem "dual use" (podwójne zastosowanie). Termin ten tradycyjnie wyraża przestrogę przed przedostawaniem się w niepowołane ręce rezultatów potencjalnie wrażliwych badań prowadzonych w instytucjach cywilnych - chodzi oczywiście o zabezpieczenie się przed zbrodniczym użyciem nowych rodzajów broni jądrowej, biologicznej bądź chemicznej. Dzisiaj problem badań o podwójnym zastosowaniu rozumieć powinniśmy znacznie szerzej. Do ewentualnego wykorzystania na rzecz bezpieczeństwa powinno być przeznaczonych wiele prac badawczych prowadzonych w instytucjach cywilnych, podczas gdy wiele z prac prowadzonych przez instytucje związane z obronnością powinno być lepiej niż dzisiaj wykorzystywanych w innych sektorach gospodarki. Oznacza to potrzebę precyzyjnej koordynacji działań związanych z bezpieczeństwem kraju z priorytetami badawczymi realizowanymi w ramach polityki naukowej państwa. Do powodzenia takich działań niezbędne jest jednak zasadnicze zwiększenie środków na badania i rozwój, przynajmniej do poziomu porównywalnego z wydatkami na obronność, tj. do 2 proc. PKB. Taki parytet wydatków jest zresztą typowy dla większości krajów rozwiniętych. Wiara, że płynące do nas fundusze unijne mogą być substytutem dla takiej polityki, są iluzoryczne. Sami musimy zadbać, aby poprzez racjonalne, długoterminowe inwestycje państwa i zainteresowanych firm w dobrze przemyślane obszary tworzące całe łańcuchy wartości dodanej optymalnie wykorzystać nasz potencjał.
Powtórzmy dobitnie - dobrobyt i bezpieczeństwo narodów są dzisiaj silnie skorelowane z wiedzą skumulowaną w umysłach obywateli i know-how będącego w posiadaniu kluczowych instytucji i firm. W planowanych na najbliższe lata rozległych działaniach na rzecz modernizacji sił zbrojnych możliwości wykorzystania polskich firm i ośrodków badawczych są niemałe, choć prawdą jest, że nie wszystkie dotychczasowe doświadczenia były w tym zakresie zachęcające. Strategiczne wyzwania są więc olbrzymie, także dlatego, iż czekające nas wielkie programy modernizacyjne (tarcza antyrakietowa, śmigłowce, łodzie podwodne) sprzyjać będą raczej decyzjom o zakupie know-how za granicą niż o angażowaniu polskich badaczy i firm.
Wykorzystano fragmenty obszernego opracowania autora pt. "Nauka i technologia na rzecz bezpieczeństwa w polskich realiach", które ukaże się niebawem w wydawanym przez BBN miesięczniku "Bezpieczeństwo Narodowe".
@RY1@i02/2014/250/i02.2014.250.000001400.802.jpg@RY2@
Michał Kleiber prezes PAN
Michał Kleiber
prezes PAN
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu