Rynek pracy służy polskiej armii. Jeszcze
Projekt ustawy budżetowej na 2015 r. nie zakłada podwyżek dla żołnierzy i innych służb mundurowych, a także rządowych urzędników. O ile policjanci i inni funkcjonariusze mogą o nie zawalczyć, bo mają silne związki zawodowe, o tyle żołnierze zawodowi nie mają takiej możliwości. Wojskowi nie mogą zrzeszać się w takich organizacjach. Pozostaje im czekanie na lepsze czasy. Generał Bogusław Pacek, doradca ministra obrony narodowej, we wtorkowej rozmowie z DGP przyznał otwarcie, że będzie zabiegał o podwyżki dla żołnierzy. Wszystko wskazuje na to, że w przyszłym roku tuż przed wyborami parlamentarnymi premier napisze kolejny list, w którym poinformuje każdego żołnierza, że dobrze służy państwu. Przyzna, że jest trudna sytuacja budżetowa, ale z różnego rodzaju rezerw znajdzie pieniądze na kolejne 300 zł podwyżki uposażeń. Taka sytuacja miała już miejsce w lipcu 2012 r.
Z jednej strony w najbliższych latach armia ma wydać na modernizację ponad 100 mld zł, ale przy tej okazji nie może zapominać o żołnierzach. Dowódcy przecież będą potrzebować wykwalifikowanych osób, które potrafią obsługiwać skomplikowane urządzenia pełne elektroniki.
Co ciekawe, przy obecnym systemie dochodzi do takich sytuacji, że po kilku latach przebywania na emeryturze wojskowej były żołnierz może zbliżyć się z uposażeniem do tego służącego w armii. A to pokazuje, że system wynagradzania mundurowych szwankuje i nie motywuje do dłuższej służby. Wzrost uposażeń nie powinien jednak mieć charakteru socjalnego i zwykłego rozdawnictwa. Trzeba podwyższać przede wszystkim tym, którzy mają najlepsze oceny służbowe, a także posiadają szczególnie przydatne armii kwalifikacje. Z drugiej strony amia nie może być miejscem przeczekania trudnych czasów. W resorcie obrony narodowej dobrze wiedzą, że sprzymierzeńcem w zatrzymaniu w służbie dobrego żołnierza jest słaba kondycja rynku pracy, na którym obecnie nie ma zbyt wielu ofert zatrudnienia. Jednak gdy ten trend się odwróci, skutki będą katastrofalne. Mieliśmy przecież już taką sytuację, że w ciągu roku z armii odchodziło ponad 7 tys. żołnierzy zamiast planowanych trzech.
@RY1@i02/2014/152/i02.2014.152.183000600.802.jpg@RY2@
Artur Radwan dziennikarz Gazety Prawnej
Artur Radwan
dziennikarz Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu