Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

System niedopięty

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

W państwie muszą istnieć skuteczne mechanizmy redukujące prawdopodobieństwo nadużycia kontroli operacyjnej

@RY1@i02/2014/123/i02.2014.123.070000600.804.jpg@RY2@

fot. materiały prasowe

dr Krzysztof Brejza prawnik, poseł PO, zastępca przewodniczącego sejmowej komisji ds. służb specjalnych

Uprawnienia służb w zakresie stosowania podsłuchów nie są zbyt szerokie?

Moim zdaniem problemem nie jest to, czy uprawnienia są zbyt wąskie lub szerokie, ale czy są one nadużywane. Pamiętać należy, że nieodzowną cechą służb specjalnych każdego państwa jest ich tajny sposób funkcjonowania i wykonywanie zadań za pomocą niejawnych metod pracy operacyjnej. Bez tych niejawnych narzędzi pracy służby wywiadowcze i kontrwywiadowcze państwa nie istnieją. A bez skutecznie funkcjonujących służb specjalnych państwo pozostaje całkowicie bezbronne. Kontrola operacyjna jest jednym z najskuteczniejszych narzędzi pracy służb.

Kto poza nimi może w majestacie prawa założyć podsłuch?

Poza pięcioma polskimi służbami specjalnymi uprawnieniami do stosowania podsłuchów dysponują: policja, Żandarmeria Wojskowa, Straż Graniczna oraz Wywiad Skarbowy. Od lat 90. ub. wieku kolejne służby i instytucje wyposażano w prawo podejmowania czynności operacyjno-rozpoznawczych, czego efektem jest chaotyczne rozproszenie tych czynności w wielu ustawach. Od kilku lat podejmowane są działania w celu uporządkowania tego systemu.

I jak to idzie?

W 2011 r. pojawił się ważny dla ochrony praw obywatelskich rządowy projekt ustawy. Ograniczono wtedy przesłankę stosowania podsłuchów oraz wprowadzono obowiązek przekazania sądowi materiałów uzasadniających zastosowanie kontroli operacyjnej. Wreszcie trwają prace nad kompleksową ustawą o czynnościach operacyjno-rozpoznawczych. W państwie muszą istnieć skuteczne mechanizmy redukujące prawdopodobieństwo nadużycia kontroli operacyjnej, stąd cały czas podejmowane są prace legislacyjne nad dopięciem systemu kontroli nad służbami specjalnymi.

Ktoś w ogóle weryfikuje, co wyczyniają służby?

Służby w Polsce kontrolowane są przez wiele organów i instytucji. Istnieje kontrola wewnętrzna w ramach nadzoru systemu Rady Ministrów, działalność służb podlega kontroli sądów czy też Najwyższej Izby Kontroli. Jest wreszcie kontrola parlamentarna realizowana od 1995 r. przez sejmową komisję ds. służb specjalnych. Skuteczna kontrola nad służbami specjalnymi, jak wskazała Rada Europy w przyjętym w 1999 r. raporcie G. Frundy, jest ważna w przeciwdziałaniu naruszeniom praw i wolności obywatelskich.

Mam jednak wątpliwości, czy to wystarcza...

Brakuje ostatniego ogniwa, które uprawnione byłoby do wglądu do jądra pracy służb specjalnych, czyli do pracy operacyjnej. Dlatego pojawiła się rządowa inicjatywa ustawy tworzącej komisję kontroli służb specjalnych. Byłaby ona złożona z kilku ekspertów, osób z wieloletnim doświadczeniem w pracy w organach wymiaru sprawiedliwości, kontroli państwowej lub ochrony praw człowieka. Ważne, że osoby te nie mogły być związane z jakimkolwiek ugrupowaniem politycznym. Członkami komisji nie mogliby być też byli funkcjonariusze służb specjalnych. Komisja uprawniona byłaby do badania działalności służb pod kątem wykonywanych czynności operacyjno-rozpoznawczych, przetwarzanych danych osobowych czy też uzyskiwanych i przetwarzanych danych telekomunikacyjnych (członkowie komisji mieliby m.in. wgląd do wszelkich dokumentów i materiałów służb, wstęp do obiektów czy też możliwość wzywania i przesłuchiwania świadków). Co warte podkreślenia, projekt ustawy zakłada, że kontrola komisji nie miałaby żadnych podmiotowych ani przedmiotowych ograniczeń. Komisja przeprowadzałaby kontrolę na zlecenie m.in. sejmowej speckomisji (niemającej wglądu w materiały operacyjne służb), rzecznika praw obywatelskich czy też generalnego inspektora ochrony danych osobowych.

A co obywatele mieliby z tego?

Za pośrednictwem tych instytucji mogliby składać skargi na działalność służb. W tym zakresie rządowy projekt jest niezwykle ważny dla wzmocnienia i ochrony konstytucyjnych praw i wolności.

A co może sejmowa komisja ds. służb specjalnych? Często stawia się jej zarzut, że kontrola przez nią sprawowana jest iluzoryczna...

Sejmowa speckomisja realizuje kontrolę parlamentarną, kontrolę o charakterze politycznym, realizowaną przez polityków - posłów.

Dlaczego więc prace nad projektem powołania komisji kontroli służb specjalnych zwolniły?

Pojawiły się negatywne opinie na temat tego projektu, m.in. Krajowej Rady Sądownictwa. Zarzuciła projektowi niekonstytucyjność, w tym naruszenie zasady podziału władz. KRS stwierdziła także, że tworzony ma być organ, którego kompetencje krzyżowałyby się z kompetencjami istniejących już organów administracji.

I co pan na to?

Trudno jest mi się zgodzić z takimi zarzutami. Przypomnę, że służby uprawnione są do stosowania, oprócz kontrolowanych sądownie podsłuchów, całego katalogu czynności operacyjno-rozpoznawczych, takich jak przetwarzanie danych telekomunikacyjnych, wykorzystywanie dokumentów legalizacyjnych, niejawne stosowanie danych osobowych czy też dostęp do danych pocztowych, bankowych oraz ubezpieczeniowych. Intencją projektodawców nie było to, aby naruszyć zasadę podziału władz, lecz by wykorzystać kompetencje, wiedzę i doświadczenie sędziów.

A jak to wygląda na Zachodzie?

W państwach Europy Zachodniej komisje parlamentarne nie dysponują lub mają bardzo ograniczony wgląd do wrażliwych danych mogących np. identyfikować współpracowników służb. Jednak trwa tam proces wzmacniania mechanizmów kontrolnych. Tworzone są jednoosobowe lub kolegialne instytucje eksperckie kontrolujące pracę służb. Tak jest we Francji, gdzie w 1991 r. utworzono Państwową Komisję Kontroli Podsłuchów. Składa się ona z trzech sędziów i kontroluje legalność stosowanych kontroli rozmów. W Portugalii kontrolę parlamentarną w imieniu legislatywy wykonuje Rada Kontroli Służb Specjalnych Republiki Portugalskiej - nie tworzą jej deputowani, lecz trzy osoby o uznanym autorytecie. Wreszcie są interesujące rozwiązania niemieckie, gdzie tradycja kontroli nad służbami specjalnymi sięga lat 50. i utworzonego jeszcze przez kanclerza Adenauera gremium mężów zaufania. Obecnie w Niemczech oprócz złożonego z deputowanych Parlamentarnego Gremium Kontrolnego (kontrolującego działalność wywiadu oraz kontrwywiadu) działa także Komisja G-10. Składa się ona z czterech ekspertów, a na jej czele stoi przewodniczący z uprawnieniami sędziowskimi. Co istotne, Komisja G-10 rozpatruje wnioski o ograniczenie tajemnicy korespondencji lub tajemnicy telekomunikacyjnej i w przypadkach, gdy dojdzie do wniosku, że zarządzenie podsłuchu jest niedopuszczalne, może taki wniosek zablokować.

Rządowy projekt dobrze wpisywałby się w zachodnioeuropejskie rozwiązania?

Tak. Trend w dojrzałych demokracjach europejskich jest właśnie taki, by uzupełniać kontrolę parlamentarną wyspecjalizowanymi kilkuosobowymi gremiami złożonymi z ekspertów, którzy badać mają najwrażliwszą sferę działalności wywiadu i kontrwywiadu. Rządowy projekt ustawy o komisji kontroli służb wpisuje się więc w ogólnoeuropejski trend wzmacniania kontroli nad służbami, a tym samym, jak wcześniej już stwierdziłem, wzmacniania ochrony praw i wolności obywatelskich.

A czy podstawa do kontroli służb nie powinna znaleźć się w konstytucji?

Moim zdaniem wystarczającą podstawą do powołania takiego organu jest obecny art. 95 ust. 2 konstytucji regulujący kontrolę Sejmu nad całą administracją rządową, w tym służbami specjalnymi. Jednak warto zauważyć, że w konstytucji RFN kontrola nad służbami umiejscowiona została w dwóch nowelizacjach ustawy zasadniczej, z 1968 r. i 2009 r. Ciekawostką jest, że pierwsza nowelizacja dotyczyła art. 10 konstytucji RFN, czyli ochrony tajemnicy korespondencji i stworzenia organu kontrolującego ograniczenia tej tajemnicy - wspomnianej wcześniej Komisji G-10, jej nazwa bierze się właśnie od art. 10 konstytucji RFN.

Wróćmy do Polski. Jak ocenia pan skalę nielegalnych podsłuchów?

Jeżeli chodzi o nielegalne podsłuchy stosowane przez służby, to zdecydowanie nie ma tego problemu, ewentualnie jest to poniżej promila. Jeśli chodzi zaś o nielegalne podsłuchy zakładane przez zorganizowane grupy przestępcze lub przez wywiadownie gospodarcze, to jest to problem nie do oszacowania. Jest wiele możliwości technicznych stosowania podsłuchów. Na rynku jest dużo programów, które dostarczone poprzez SMS-a lub e-mail mogą przejąć kontrolę nad smartfonami.

Jak się przed tym bronić?

Tak samo jak przed każdym atakiem hakerskim. Uważać na to, jakie e-maile się otwiera, ostrożnie postępować ze spamem. Trzeba mieć świadomość, że są programy, które nie muszą zostać otwarte z poziomu poczty e-mail, by komputer, czy też telefon został zainfekowany. Z klasycznymi podsłuchami nigdy nie będzie stuprocentowego zabezpieczenia. Istnieją mikrofony trudne do wykrycia, które niczego nie emitują. Należy odpowiednio dobierać pomieszczenia do dyskusji nad poufnymi tematami. Jeżeli ktoś ma powody uważać, że może być podsłuchiwany, należy regularnie przeprowadzać kontrolę pod kątem instalacji mikronadajników. Jednak jeżeli nie mówimy o dużej korporacji, to koszty zabezpieczenia często mogą być dużo większe niż koszty dobra chronionego. Podstawową zasadą powinna być higiena w użyciu telefonu komórkowego. Najczęściej źródłem podsłuchu może być właśnie telefon komórkowy. Im mniej jest skomplikowany, tym lepiej.

Trend w dojrzałych demokracjach europejskich jest taki, by uzupełniać kontrolę parlamentarną wyspecjalizowanymi kilkuosobowymi gremiami złożonymi z ekspertów

@RY1@i02/2014/123/i02.2014.123.070000600.805.jpg@RY2@

fot. shutterstock

Rozmawiała Ewa Maria Radlińska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.