Cena warta NATO
Tajny raport dla polskiego rządu
Polskie Ministerstwo Obrony powinno wydawać co roku 1,5 mld dolarów na modernizację sił zbrojnych, by w 2010 r. osiągnąć minimalny stopień współpracy z NATO - stwierdza tajny, nieopublikowany raport amerykańskiej firmy RAND przygotowany na zamówienie polskiego rządu.
Jak dowiedzieliśmy się z dobrze poinformowanych źródeł amerykańskich, eksperci RAND-u - najbardziej szanowanego w tej branży ośrodka analitycznego na świecie - zaproponowali duże zmniejszenie liczby żołnierzy w polskiej armii, zredukowanie korpusu oficerskiego oraz zniszczenie lub sprzedanie starego sprzętu i niepotrzebnych baz.
- Tylko w ten sposób polski rząd może bez zwiększania budżetu obronnego zaoszczędzić pieniądze niezbędne na dostosowanie armii do wymogów NATO w ciągu zaledwie 14 lat - powiedział "Gazecie" amerykański ekspert znający treść raportu.
Budżet polskiego MON-u to obecnie niewiele ponad 3 mld dolarów rocznie. Opierając się na poufnych danych dostarczonych przez polski rząd, RAND oraz powiązana z niemieckim rządem ekspercka firma ABG założyły, iż budżet ten będzie wkrótce większy i dojdzie niemal do 4 mld dolarów rocznie.
- Będziecie więc dysponować sumą ok. 60 mld dol.do 2010 roku - twierdzi rozmówca "Gazety". - Z tego ok. dwóch trzecich to wydatki na utrzymanie armii na obecnym poziomie. Reszta musi pójść na inwestycje.
Wiadomo już, że żaden z nowych członków NATO nie otrzyma dużego zastrzyku finansowego z Sojuszu. Podczas ubiegłotygodniowego spotkania ministrów spraw zagranicznych NATO w Sintrze sekretarz generalny Javier Solana przedstawił pierwsze, bardzo wstępne szacunki kosztów, jakie będzie musiało ponieść NATO z powodu rozszerzenia. Analitycy Sojuszu liczyli koszt budowy najbardziej podstawowej infrastruktury - systemów łączności, kontroli lotów, radarów - dla przykładowego "dużego" i "małego" kraju.
Według źródeł w NATO koszt budowy takiej właśnie podstawowej infrastruktury dla jednego dużego i dwóch małych nowych członków - czyli dla najbardziej prawdopodobnych kandydatów: Polski, Czech i Węgier - wyniesie według szacunków Sojuszu 1 mld dolarów w ciągu dziesięciu lat.
Suma ta nie zawiera jednak wydatków, jakie będą musiały ponieść poszczególne kraje Sojuszu - np. na ściślejsze śledzenie ruchów wojsk w pobliżu granic Polski - lecz jedynie sumy, które obciążą wspólny budżet NATO. Według jawnych szacunków administracji amerykańskiej rozszerzenie NATO będzie kosztować amerykańskiego podatnika 200 mln dolarów rocznie.
Opracowanie RAND-u jest pierwszą próbą oszacowania kosztów przyjęcia do NATO przez polski rząd. Trzy miesiące temu wysoki urzędnik polskiego rządu w rozmowie z "Gazetą" zapewnił, że takie szacunki zostaną wkrótce przedstawione publicznie. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Raport opracowany kilkanaście miesięcy temu przez wpływowe, ale pozarządowe Stowarzyszenie Euroatlantyckie szacował ten koszt na ok. 9 mld dolarów do roku 2010.
Raport RAND-u pozostaje utajniony, gdyż zawiera szczegółowe propozycje reformy sił zbrojnych. - My nie możemy dyktować polskiemu rządowi, które z tych propozycji przyjąć powiedział nam pragnący zachować anonimowość amerykański ekspert. - Jednak każde ustępstwo na rzecz zachowania obecnego stanu waszej armii oznaczać będzie mniejszą sumę pieniędzy na reformy, a więc oddalenie terminu osiągnięcia podstawowej zdolności do współpracy z NATO.
Polscy dyplomaci odmówili "Gazecie" komentarzy na temat raportu. Szef dyplomacji Dariusz Rosati podczas spotkania w Sintrze przyznał jedynie, że robocza wersja raportu RAND-u w ogóle istnieje.
Korespondencja Bartosz Węglarczyk, Bruksela
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu