Gazem w kupców. Kamieniami w policję
- Gestapo! - krzyczeli kupcy z KDT. - Zwalczacie polski handel!
Takiej akcji w mieście jeszcze nie było, choć właściwie można było się jej spodziewać od pół roku. W styczniu 2009 r. wygasła umowa kupców z miastem dotycząca dzierżawy gruntu pod wielkim blaszakiem mieszczącym kramy. Warto przypomnieć, że było tam zatrudnionych ok. 2 tys. osób.
Był pomysł, by kupcy wybudowali nowy pawilon. Projekt jest gotowy, gorzej z finansowaniem. Jednak miasto miało inny pomysł. Chciało przenieść handlowców do Hali Gwardii. Rozmowy trwały, ale na początku roku wiceprezydent Andrzej Jakubiak stwierdził, że potencjał dyskusji się skończył. - Umowa wygasła, halę i grunt trzeba oddać miastu - mówił twardo.
No i stało się. 22 lipca 2009 r. do hali wdzierali się ochroniarze z gazem, którzy chcieli umożliwić komornikowi przejęcie obiektu. - Zagazują nas, pozabijają - wołali kupcy, którzy zabarykadowali się w hali. Przez skrzyżowanie Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej nie dało się przejechać. Za trzecim szturmem ochroniarzom wraz z policją udało się przejąć obiekt i grunt. - To było jak w stanie wojennym, bili, gdzie popadnie - mówiła pani ze stoiska z konfekcją dziecięcą.
Dzisiaj hala i jej otoczenie przypominają krajobraz po bitwie.
(mgc)
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu