Szum szkodzi bezpieczeństwu
Gdy obrzucanie się oskarżeniami o bycie „człowiekiem Kremla” staje się normą, prawdziwi agenci Rosji mają idealne warunki do działania
Coraz wyraźniejszym elementem strategii wyborczej głównych sił politycznych w Polsce staje się oskarżanie konkurencji o uległość względem Rosji, a nawet o bycie kremlowską agenturą. Po żelaznych elektoratach atakowanych partii spływa to co prawda jak woda po kaczce, bo „wyznawcy” są znakomicie zaimpregnowani. Gra toczy się o wyborców skłonnych do zmiany sympatii pod wpływem chwilowych emocji. Nawet jeśli to już grupa mniejszościowa, to właśnie jej głosy w ostatecznym rozrachunku zdecydują o tym, kto wygra.
Argument „ad Putinum” może się tu okazać bardzo użyteczny. Skala rosyjskich zbrodni budzi przecież moralne obrzydzenie u każdego normalnego człowieka bez względu na poglądy polityczne. Jednocześnie rośnie poczucie zagrożenia wrogimi działaniami Moskwy. Przy okazji, kierując debatę w stronę działań agenturalnych, łatwo wymigać się od zajmowania stanowiska w trudniejszych dla wielu polityków kwestiach, takich jak stan portfela wyborcy czy fatalny poziom usług publicznych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.