Uczelnie pod wirtualnym ostrzałem
Nawet kilkanaście tysięcy razy w ciągu dnia hakerzy próbują włamywać się do uniwersyteckich systemów. Cel: dane osobowe
Adres zamieszkania, nazwiska rodziców, numery PESEL i dowodu osobistego, numer telefonu czy historia zatrudnienia - to tylko niektóre z informacji o pracownikach Uniwersytetu Artystycznego im. Magdaleny Abakanowicz, jakie mogły dostać się w ręce hakerów. Pod koniec stycznia poznańska uczelnia padła ofiarą cyberataku. Rektor przesłał do zatrudnionych list, w którym ostrzega, że ich dane mogą posłużyć przestępcom do uzyskania kredytów, zdobycia wrażliwych wiadomości o kolejnych osobach, a nawet uzyskania dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej. Okazuje się bowiem, że przestępcy na skradzione dane mogą wyłudzać np. leki w czasie teleporad. Rektor radzi, by ignorować nieoczekiwane wiadomości i założyć sobie konta w serwisach informacji kredytowej.
Poznański przypadek to pierwsza w tym roku udana próba rozmontowania zabezpieczeń w szkołach wyższych. Jak jednak przyznają rektorzy, cyberataki w ostatnim czasie stały się dla nich chlebem powszednim.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.