Czego nie wiedziała ani nie widziała agencja
Gdy w MF działała mafia vatowska, szefem wewnętrznej policji KAS był człowiek z ABW. Dziś pracuje na zlecenie prokuratora krajowego
W sprawie związanej z Marianem Banasiem, jego oświadczeniami majątkowymi i wynajmem krakowskiej nieruchomości na odpowiedź czeka pytanie, jak służby specjalne mogły dopuścić do tego, że urzędnik wysokiego szczebla w administracji rządowej miał kontakty z półświatkiem przestępczym. Krakowska kamienica należąca do Banasia stała się hotelem, gdzie można wynająć pokój na godziny, a biznesem zarządzają osoby w przeszłości karane. Pytanie, gdzie były służby, pojawia się także przy okazji wykrycia mafii vatowskiej w resorcie finansów. Według prokuratury jej mózgami byli Arkadiusz B., wtedy dyrektor Krajowej Szkoły Skarbowości, i Krzysztof B., wicedyrektor departamentu kontroli celnej, podatkowej i kontroli gier. Obaj, już po odejściu z ministerstwa, usłyszeli zarzuty i trafili do aresztu tymczasowego.
– Mówiąc w uproszczeniu: MF jest pod opieką Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Do resortu trafiają oficerowie delegowani przez szefa ABW i służą za łączników między agencją a skarbówką w walce z przestępczością podatkową. Wspierają swoją wiedzą funkcjonariuszy celno-skarbowych – mówi nam osoba ze służb. Jednym z ustawowych zadań ABW jest rozpoznawanie, zapobieganie i wykrywanie przestępstw „godzących w podstawy ekonomiczne państwa”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.