Śmierć szaleje na drogach
W pierwszym kwartale zginęło o 105 osób więcej niż rok temu. Tak źle nie było od lat
Najnowsze dane dotyczące wypadków śmiertelnych przygnębiają. Według statystyk policji w trzech pierwszych miesiącach tego roku na drogach zginęły 632 osoby. To wzrost aż o 20 proc. w porównaniu z I kw. 2018 r.
Skąd to pogorszenie statystyk? Z brawury. Według podinspektora Radosława Kobrysia z biura ruchu drogowego Komendy Głównej Policji bezpośrednią przyczyną tak tragicznych danych jest coraz większa liczba kierowców przekraczających prędkość. – Prędkość zabija, i to nie jest tylko wytarty slogan – mówi policjant. Na potwierdzenie dodaje, że w I kw. tego roku również liczba praw jazdy odebranych za przekroczenie szybkości przynajmniej o 50 km/godz. w terenie zabudowanym wzrosła o połowę w porównaniu do analogicznego okresu 2018 r. Podinspektor Kobryś wskazuje, że do wzrostu liczby tragicznych wypadków mogła się też przyczynić łagodniejsza niż przed rokiem zima. Mundurowi od dawna widzą taką prawidłowość: w czasie bezśnieżnej czy bezdeszczowej pogody kierowcy jeżdżą bardziej ryzykownie.
W analizach wypadków wciąż wypadamy na tle całej Unii Europejskiej fatalnie. Według ogłoszonego pod koniec zeszłego tygodnia przez Brukselę raportu na polskich drogach w 2018 r. zginęło 76 osób na każdy milion mieszkańców. Gorzej jest tylko w czterech krajach Unii: w Chorwacji, na Łotwie, w Bułgarii i Rumunii. W najbezpieczniejszej Wielkiej Brytanii na drogach ginie 28 osób na milion, czyli niemal trzy razy mniej niż w Polsce. Eksperci wskazują, że brakuje nam przede wszystkim skutecznego egzekwowania przepisów i koordynacji działań różnych instytucji, które mają dbać o bezpieczeństwo na drogach. ©℗ A7
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu