Awantura podczas zjazdu PZPN jeszcze większa niż w Sejmie
Lato przez całą niedzielę zmagał się z opozycją, która próbowała przegłosować nieudzielenie mu absolutorium
Choć wczorajsze walne zgromadzenie delegatów PZPN nie przyniosło żadnych radykalnych zmian w strukturach związku i ich składzie osobowym, to jednak ze zjazdu powiało nowym. Rodzina PZPN nie jest już jednogłośna, a decyzje nie są podejmowane przez aklamację. Dyskusje, spory, dziesiątki wniosków formalnych składanych przez delegatów, świadczą o tym, że lawina zmian w polskiej piłce może niebawem ruszyć z niebywałą siłą.
Wszystko zaczęło się tak jak dawniej. Prezes Grzegorz Lato przemawiał, czytając z kartki i co chwila się zacinając. Potem na mównicy pojawił się minister sportu Adam Giersz, który wypadł o wiele lepiej, miał też wiele merytorycznych uwag do pracy zarządu, ale tego się wszyscy spodziewali. Nie padły żadne słowa poza tymi, które już wcześniej słyszeliśmy. Kiedy wydawało się, że czeka nas typowy nudny zjazd, nagle jego spokojny przebieg został poważnie zakłócony.
W historii zjazdów PZPN nie było jeszcze sytuacji, żeby nie udało się w normalnym trybie wybrać przewodniczącego obrad. Wczoraj były z tym wielkie kłopoty. Sekretarz związku Zdzisław Kręcina zgłosił swojego imiennika, szefa Mazowieckiego Związku Piłki Nożnej - Zdzisława Łazarczyka. Jeden z szefów opozycji Andrzej Padewski z Dolnośląskiego ZPN zaproponował prawnika Legii Jarosława Ostrowskiego. I się zaczęło. Przez dwie godziny zarządzano a to głosowania, a to pięciominutowe przerwy, które przeciągały się w nieskończoność. W pierwszej i drugiej turze obaj kandydaci na prowadzącego obrady dostawali taką samą liczbę głosów - po 48. Na sali zapanował chaos. Prezes Grzegorz Lato nie wiedział, co robić. Na ratunek co chwilę wzywał swojego wiernego prawnika Andrzeja Wacha albo Józefa Komandzika - rzecznika ochrony praw związkowych.
- Ja nie wiem - mandat czy nie mandat. Panie Wach udzialam panu głosu - plątał się w słowach Lato, kiedy Padewski stanowczo domagał się wykluczenia delegatów, na których ciążą wyroki sądowe.
Zdzisław Kręcina z typowym dla siebie poczuciem humoru starał się rozładować atmosferę. - Panowie, szybciej głosujmy, bo o 16 w Sheratonie kończy się nam doba hotelowa - apelował do coraz bardziej rozzuchwalonych delegatów z opozycji.
A ta kłóciła się o wszystko - o to kto ma liczyć głosy, czy rzeczywiście głosowanie musi być jawne, bo tak jest zapisane w statucie, czy Kręcina ma prawo odrzucać kolejne wnioski formalne, a Wach trzymać stronę zarządu. I choć w końcu władze PZPN wychodziły z tych sporów górą, to na sali powstał pozytywny ferment. Nie było klepania się po plecach. Jeśli ktoś mówił od rzeczy, to próbowano mu przerywać.
Rozmowy i dyskusje toczyły sie też w kuluarach. Kazimierz Greń, który wywalczył sobie status gościa zjazdu, namawiał ludzi, aby głosowali za Ostrowskim.
- Nie brońcie tego. Rozwalmy to w cholerę - prosił delegatów.
Z kiepskim skutkiem. W trzecim głosowaniu Łazarczyk wygrał 55:49, przy trzech delegatach, którzy wstrzymali się od głosu.
Zanim jednak do tego doszło, na sali ostro dyskutowano o wykluczeniu delegatów z Zachodnopomorskiego ZPN, którzy zdaniem sądu zostali wybrani niezgodnie z prawem.
- Ten wyrok nie jest prawomocny - argumentował Kręcina.
- Ale wyrok na Zbigniewa Gromułkę z KSZO Ostrowiec o niegospodarność jest prawomocny - krzyczała opozycja.
Kręcina co chwilę apelował o spokój i powagę. Liczenie głosów przypominało istny kabaret. Liczyli je członkowie komisji rewizyjnej, ale od drugiej tury razem z nimi chodził Tomasz Jagodziński i patrzył im na ręce. Miał swoje powody. Przy pierwszym głosowaniu na przewodniczącego obrad na sali nie było wszystkich kandydatów. Wyglądało, że wygrał je Ostrowski, ale doliczono się remisu.
- Oszukaliście przy liczeniu. Oszukał mnie Jankowiak (Romuald - red.). Ale to kwestia czasu. Rozpieprzymy to! - odgrażał się później Greń.
Efektem tych wszystkich sporów była wielka obsuwa czasowa. Już nikt nie spieszył się na ekspres "Ondraszek" - od lat ulubiony pociąg delegatów ze Śląska. Każdy zdawał sobie sprawę, że w Warszawie będzie musiał zostać do wieczora. Po trzech i pół godzinie obrad przegłosowano tylko trzy spośród 22 punktów obrad.
Bardzo aktywnym delegatami byli Bogusław Golba i Bogdan Duraj. Pierwszy przemawiał bardzo dramatycznie, drugi atakował i ustawiał do pionu Kręcinę.
- Jak w Sejmie albo i gorzej - kręcił głową obserwujący te kłótnie europoseł Ryszard Czarnecki. Po tym jak w końcu udało się wybrać przewodnicego, pod głosowania trafiały wybory wiceprzewodniczących, członków komisji skrutacyjnej itp. Nie było już tak, jak się do tego przyzwczailiśmy, czyli że delegaci wskazani przez sekretarza wygrywali przez aklamację. Teraz na dwóch kanydatów władz opozycja wystawiała dwóch swoich. Głosowania ciągnęły się w nieskończoność. A przecież jeszcze czekał nas główny punkt zjazdu, czyli obiad.
Sprawy w swoje ręce musieli wziąć zasłużeni, zaprawieni w bojach delegaci. Tacy jak szef komisji rewizyjnej Janusz Hańderek. Niemal godzinne sprawozdanie z rocznego dorobku jego komisji ostudziło nastroje. Między 14 a 16 nic się nie wydarzyło. Najpierw słuchano Hańderka, potem jedzono. Lato zamknął się z Kręciną w specjalnym pomieszczeniu i radzili co dalej.
Wesoło się zrobiło, kiedy przyznawano honorowe członkostwa w PZPN. Wszyscy wchodzili na podest. Brawa, rąsia, uśmiechy, gratulacje. Oprócz Zdzisława Drobniewskiego. Nikt nie pogratulował mu honorowego członkostwa, bo w tym czasie... przebywał na zebraniu opozycji.
Jeszcze śmieszniej było kiedy na mównicę wyszedł Henryk Klocek. Były szef Pomorskiego ZPN ma postawione zarzuty korupcyjne. Nie wybierał się na zjazd, bo nie cieszy się najlepszym zdrowiem. Przebywał spokojnie w szpitalu, ale w trybie awaryjnym został wezwany do Warszawy. Władze PZPN wyczuły, że uda się odwiesić Klocka w prawach członka zarządu, a że taki możny stronnik zawsze się przyda, to pomorski baron pojawił się w stolicy.
- Potępiam korupcję. To najgorsza rzecz, która przydarzyła się polskiej piłce. Mnie proszę zbyt wcześnie nie osądzać, bo jeszcze nie mam prawomocnego wyroku - przemawiał Klocek.
Wzruszające było też przemówienie Gromułki.
- Nie życzę nikomu tego, co przeszedłem. Moja sprawa jest już przedawniona, bo dotyczyła 2001 roku - mówił delegat ze Świętokrzyskiego ZPN, który rok temu dostał prawomocny wyrok sądowy za niegospodarnoęć w KSZO.
Dzień przed zjazdem też było ciekawie. Na bankiecie z okazji 90-lecia PZPN. Nie było tam żadnego gościa z zagranicy, pracowników związku i jego przeciwników. Zebrano się we własnym gronie i ustalano, jak głosować. Kluby I ligi otrzymały np. obietnicę, że w przyszłym roku nie będą musiały wnosić opłat za sędziów. Czyli oszczędzą po kilkadziesiąt tysięcy złotych. Lato jak zwykle działał skutecznie. Być może dzięki temu przetrwał.
Głosowanie nad absolutorium zarządu odbyło się po zamknięciu tego wydania DGP.
Franciszek Smuda powołał 20-osobową kadrę na styczniowy turniej Pucharu Króla w Tajlandii. Na zgrupowanie w Koracie pojedzie młody zespół, w którym znalazło się miejsce aż dla ośmiu debiutantów. Największą niespodzianką jest powołanie dla Adama Matuszczyka z FC Koeln. To zresztą jedyny piłkarz z lig zagranicznych, pozostali występują na co dzień w polskiej ekstraklasie. - W mojej reprezentacji nie będzie żadnych układów - zapowiada selekcjoner, który przyjrzy się kandydatom do gry w kadrze podczas towarzyskich meczów z Danią (17.01), Tajlandią (20.01) i Singapurem (23.01).
Mariusz Pawełek (Wisła Kraków), Sebastian Przyrowski (Polonia W.); Tomasz Brzyski, Maciej Sadlok (obaj Ruch), Piotr Brożek (Wisła Kraków), Kamil Glik (Piast Gliwce), Tomasz Jodłowiec (Polonia W.); Łukasz Mierzejewski (Cracovia), Janusz Gol, Jakub Tosik (obaj Bełchatów), Maciej Iwański, Maciej Rybus (obaj Legia), Jacek Kiełb (Korona Kielce), Adam Matuszczyk (FC Koeln), Tomasz Bandrowski, Sławomir Peszko (obaj Lech); Patryk Małecki (Wisła), Dawid Nowak (Bełchatów), Marcin Robak (Widzew Łódź), Robert Lewandowski (Lech).
@RY1@i02/2009/248/i02.2009.248.000.0017.001.jpg@RY2@
Grzegorz Lato jako piłkarz słynął ze skutecznego atakowania rywali. Wczoraj w roli prezesa PZPN tylko się bronił
Piotr Kucza/Newspix.pl
artur.szczepanik@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu