Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Kraj

To jeszcze sport czy współczesna wersja starożytnych igrzysk?

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Stawka - tytuł mistrza interkontynentalnego IBF w wadze ciężkiej. Rywale - dwaj najbardziej znani polscy bokserzy. Już w sobotę w łódzkiej Atlas Arenie odbędzie się gala Polsat Boxing Night z walką wieczoru Andrzeja Gołoty z Tomaszem Adamkiem.

Jedno jest pewne - ten pojedynek na pewno zapamiętamy. Od samego początku budzi on bardzo duże kontrowersje. - Współczesny sport jest rodzajem igrzysk, a ta walka jest tego genialnym przykładem. Z moralnego punktu widzenia niekoniecznie powinna się odbyć, ale skoro jest telewizja, są potężne środki i zainteresowanie milionów widzów, to będą i igrzyska. Jak w starożytnym Rzymie - mówi Andrzej Wasilewski, promotor boksu, właściciel agencji Bullit KnockOut Promotion.

Za i przeciw

Jego wątpliwości podziela wiele osób. Obydwaj bokserzy mają bowiem wiele do stracenia. - Uważam, że nie powinni ze sobą walczyć. Ani jeden, ani drugi nic na tym nie zyskuje - mówi Jerzy Kulej, dwukrotny mistrz olimpijski w boksie. - Tomek w niesportowy sposób zrezygnował z pasa mistrza świata w kategorii, w której był królem, po to by sprawdzić się w wadze ciężkiej. A co będzie, jeśli przegra? Nie wierzę w to, ale przecież jeśli Gołota trafi Adamka, to nie wiem, czy ten zdoła się podnieść. A to może być początek końca kariery.

Rzeczywiście porażka z 41-letnim bokserem, który po raz ostatni walczył prawie rok temu, byłaby fatalnym początkiem przygody z wagą ciężką.

Jeszcze więcej ryzykuje jednak Gołota - zdrowie i dobre imię. - Mówiąc wulgarnie, Gołota to dobrze zachowany emeryt. A na dodatek przystępuje do tej walki bez treningu. W jego przypadku na poważne walki jest o 10 lat za późno - ocenia Wasilewski.

- Wiadomo też, jakie Gołota ma kłopoty z mówieniem. Przecież to nie bierze się z niczego. To wszystko jest bardzo niepokojące. Oby nie było jakiegoś nieszczęścia - dodaje Kulej. - Mogę mu powiedzieć to, co zawsze mówiłem Darkowi Michalczewskiemu: zastanów się nad tym, żebyś zdążył wydać to, co zarobiłeś.

Ze swojej roli w zorganizowaniu walki tłumaczy się nawet Ziggy Rozalski, obecny współpromotor Adamka, a kiedyś menedżer Gołoty. - Uważam, że nie powinna się odbyć. Ale obaj powiedzieli, że jej chcą. Chcieli największej walki w Polsce - mówi.

Skoro tyle jest wątpliwości, to dlaczego w ogóle ten pojedynek się odbędzie? Na pewno obydwaj bokserzy dobrze zarobią. Zadowolony powinien być nawet Gołota, choć w swojej karierze walczył już o miliony. - Mają zagwarantowaną dość dużą kwotę za walkę, a oprócz tego dostaną po 33 procent od wszystkich wpływów - zdradza Rozalski.

Przymiarki do ciężkiej

- Ta walka nie jest dla pieniędzy - twierdzi jednak Michalczewski, były mistrz świata w wadze półciężkiej i junior ciężkiej. - Dla Tomka to są dopiero przymiarki do wagi ciężkiej, w sobotni wieczór może sobie otworzyć drogę do wielkiej kariery. Ta jedna walka z Gołotą nie wystarczy mu jednak, żeby wejść do wagi ciężkiej.

Obydwaj bokserzy nie przepadają za sobą. Gołota ma za złe Adamkowi kilka jego wypowiedzi na swój temat. - Ja bym nie demonizował spraw prywatnych. W sportach walki rzadko zawodnicy chcą wyrażać swoje uczucia na ringu czy macie - oponuje Wasilewski.

Większość ludzi środowiska ma jednak w tej kwestii inne zdanie. - Wiem, że Andrzej traktuje tę walkę bardzo osobiście - mówi Gmitruk, ale nie uważa, żeby negatywnie zaważyło to na postawie Gołoty w pojedynku z Adamkiem. - Myślę, że dzięki temu będzie raczej pozytywnie zmotywowany. Inaczej niż wtedy, gdy walczył o tytuł mistrza świata i był bardzo spięty.

- Ostatnio to wyprostowałem - wyjaśnia Rozalski. - Tomek źle powiedział, to jest prawda. Przeprosił. Czasem tak się zdarza, że na off record coś głupiego się powie, a dopiero potem ugryzie się w język. Powiedziałem im jednak: jesteśmy Polakami, nie będziemy się ciągać po sądach. Andrzej powiedział: ok, niech Adamek wystawi czek na 25 tys. dolarów na cele charytatywne.

- Tomek nie wiedział, że jego wypowiedź jest nagrywana. Przeprosił, ale Andrzejowi zostało w pamięci, że zawiódł się na nim. Na pewno traktuje tę walkę bardzo personalnie - dodaje Przemysław Garczarczyk, dziennikarz od 25 lat mieszkający w Chicago, prywatnie dobry znajomy obydwu bokserów.

Sam Gołota wiele razy dawał do zrozumienia, że to nie on chciał tej walki. To mogłoby sugerować, że podjął wyzwanie wyłącznie dlatego, że rękawicę rzucił mu właśnie Adamek. Nie wypadało odmówić. - Co to znaczy "nie wypadało"? - protestuje Kulej. - Kiedy ja dostałem mocny cios od Kubańczyka na igrzyskach w Meksyku, to pierwsza myśl była taka: co będzie, jak dostanę jeszcze mocniej? I zrezygnowałem w wieku 31 lat, a więc mając o 10 lat mniej, niż ma Gołota. A to nie była waga ciężka.

Klamka zapadła

To już jednak nie ma większego znaczenia, bowiem klamka zapadła. Obydwaj rywale są już w Łodzi. Gołota dotarł tam ze swoim obozem wczoraj późnym wieczorem, Adamek przyjechał dziś rano. Po południu odbędzie się oficjalne ważenie. A potem zostaną już tylko ostatnie godziny do walki. Dla obydwu bohaterów - najbardziej stresujące.

Czeka nas niezwykle interesujący pojedynek. Gołota to ogromna siła i wielkie doświadczenie. Jest o piętnaście kilogramów cięższy od swojego rywala, ma większy zasięg ramion. W swojej karierze walczył już z bokserami, z którymi Adamek dopiero chciałby się mierzyć. Riddick Bowe, Lennox Lewis, Mike Tyson - to zupełnie inna półka niż Johnathon Banks, Steve Cunningham czy Chad Dawson, rywale "Górala". - Pamiętajmy, że Andrzej Gołota nigdy nie został przez nikogo zbity. Lepiej zaliczyć szybki nokaut, niż być bitym przez 10 - 12 rund. Boksersko ma mniej niż 41 lat. Miał dwie długie przerwy po walkach z Lewisem i Tysonem - mówi Garczarczyk.

Jednak Adamek jest o osiem lat młodszy. W przeciwieństwie do Gołoty jest w ciągłym treningu. I przede wszystkim jest zdrowy. Będzie mógł rzucić na szalę wszystkie swoje atuty. A Gołota nie, bo lewa ręka służyć mu będzie głównie do zbijania ciosów rywala.

Gdzieniegdzie pojawiają się sugestie, że wielcy rywale umówili się na 12-rundową walkę, w której nikt nikomu nie zrobi krzywdy, ale takie opinie śmieszą Michalczewskiego. - Na tym poziomie nie ma ustawionych walk. Andrzej też chce wypolerować swój image, chce się pokazać z jak najlepszej strony, będzie bardzo nerwowy, Tomek będzie bardzo nerwowy. Tu nie ma mowy o jakimkolwiek ustawieniu, to są jakieś bzdury - mówi słynny "Tiger".

Obawy są co do czego innego. - Oby walka nie zakończyła się tak jak pojedynek Gołoty z Bowem. Wiadomo, że Andrzej, kiedy ma problemy, może kopnąć, ugryźć, uderzyć głową lub poniżej pasa - niepokoi się Kulej.

- Gdyby było wiadomo, co zrobi Gołota, to nikogo nie interesowałyby jego walki - dodaje Wasilewski.

I tak będzie to jednak największy pojedynek, jaki kiedykolwiek stoczyli między sobą polscy bokserzy. Na zawodowym ringu więcej od nich osiągnął tylko Michalczewski. Ale on już nie walczy. Mistrzem świata był jeszcze Krzysztof Włodarczyk. Ale krótko.

Nic więc dziwnego, że walka budzi ogromne zainteresowanie polskich kibiców. W sobotę w łódzkiej hali zasiądzie komplet publiczności. Miliony będą śledzić polski pojedynek stulecia przed telewizorami. Sympatie będą podzielone.

Większość ekspertów i kibiców stawia na zwycięstwo Tomasza Adamka

Niech wygra Adamek, to może się spotkamy. A dlaczego wygra z Gołotą? Bo jest szybszy, powinien robić w ringu wszystko, by jak najbardziej sfrustrować Andy’ego.

Paweł Skrzecz (były wicemistrz olimpijski w boksie): Jaki wynik? 50 na 50. Adamek jest dużo młodszy, ale za Andrzejem przemawia doświadczenie, wie, jak się boksować w wadze ciężkiej. Jeśli walka będzie na punkty, większe szanse ma Adamek.

Adamek za szybko podjął decyzję o zmianie wagi. Kluczowe będą pierwsze trafienia, wtedy Adamek przekona się, że podjął za duże ryzyko walki. Stawiam na Gołotę.

Faworytem jest Tomek. Jest młodszy, jest bardziej utytułowany, jest lepszym pięściarzem. Nie można jednak zapomnieć o doświadczeniu Andrzeja, który boksował na wyższym poziomie. Poza tym waga ciężka rządzi się innymi prawami.

Wygra Tomasz Adamek na punkty. Czy będzie nokaut? Cóż, Tomek mógłby znokautować Gołotę, ale tego nie zrobi, będą się chcieli poboksować.

Bardzo chciałabym, by wygrał Tomasz Adamek. Dlaczego? Andrzej nieraz sprawił, że się za niego wstydziłam. A Tomek jest młody, ma duszę wojownika i szansę na zrobienie wielkiej kariery za oceanem.

Andrzej jest cięższy i wystarczy jeden cios, by przewrócił Adamka. Ale jeśli nie wygra do 4 - 5 rundy, to będą rosły szanse Tomka.

Stawiam na Tomasza Adamka. Wydaje mi się, że na jego korzyść przemawia szybkość. Naturalnie Andrzej Gołota jest silniejszy, ale Adamek jest mocny psychicznie, a ten element będzie niezwykle istotny.

Ta walka to takie starcie Goliata z Dawidem. Coś tak jednak obstawiam tego Dawida, choć jest lżejszy.

Jeśli Andrzejowi Gołocie nie uda się w pierwszych rundach powalić Adamka na deski, to sądzę, że na punkty wygra właśnie "Góral".

zebrała mpt

@RY1@i02/2009/208/i02.2009.208.000.0016.001.jpg@RY2@

Tomasz Adamek i Andrzej Gołota już za kilkadziesiąt godzin skrzyżują rękawice

Piotr Kucza NEWSPIXP

@RY1@i02/2009/208/i02.2009.208.000.0016.002.jpg@RY2@

Polsat Boxing Night

Robert Piątek

robert.piatek@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.