W lidze grają zgodnie z filozofią Daniela Castellaniego
W PlusLidze zapanowała moda na kolektyw, a wszystko przez Daniela Castellaniego.
Złota zasada, że nasza siła tkwi w zespole, a nie w pojedynczych zawodnikach, przyświeca teraz każdej drużynie. Zasady swojego mistrza przyjął Krzysztof Stelmach, trener ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i asystent Argentyńczyka w kadrze.
- Dla mnie ważna jest cała drużyna, a nie poszczególni zawodnicy. Jeśli jeden gra źle, a pięciu mu pomaga, to też jest dobrze. W końcu jesteśmy jednym organizmem - mówił Stelmach w Warszawie po wygranym 3:0 meczu z AZS Politechnika.
Jego zawodnicy, mistrzowie Europy Kuba Jarosz i Michał Ruciak czy poliglota z Finlandii Tumoas Sammelvuo, przekonali się w stolicy o popularności, którą cieszy się tu siatkówka. Po meczu w Arenie Ursynów długo nie mogli zejść z parkietu, rozdawali autografy i pozowali do zdjęć. - Nic się nie zmieniło, dalej wykonuję swoją robotę, jak najlepiej potrafię - śmieje się Jarosz.
Stelmach stara się być surowym trenerem, mało pochwał, dużo krytycznych uwag. - W tym roku aż sześć drużyn będzie walczyło o medale, każdy mecz jest więc na wagę złota. W poprzedniej kolejce mieliśmy przykład, że jeśli nie jest się czujnym, skoncentrowanym i agresywnym do samego końca, to przeciwnik cię oszuka i stracisz punkty - mówił trener.
W Warszawie ZAKSA zagrała lepiej niż z Delektą Bydgoszcz i Stelmach był zadowolony. - Cieszę się ze zwycięstwa i z gry chłopaków. To dobrze wyglądało, ale nie podoba mi się ich postawa emocjonalna na boisku. W tej drużynie brakuje złości. Spróbuję nad tym popracować - obiecał Stelmach.
Większe problemy z zestawieniem zespołu ma Jacek Nawrocki, szkoleniowiec PGE Skry Bełchatów. Trener mistrzów Polski ma problemy z obsadzeniem pozycji ataku. I przeciwko Resovii zagrał trzema przyjmującymi. Obaj atakujący Skry - Mariusz Wlazły i Jakub Novotny - ciągle są kontuzjowani, a 18-letni Miłosz Hebda, mimo niewątpliwego talentu, musi jeszcze popracować nad techniką.
- Nasi rywale dobrze zagrywali, dlatego postanowiłem wystawić trzech przyjmujących - tłumaczył swoją decyzję Nawrocki. Rotacje w ustawieniu okazały się udane, zwycięstwo w tie-breaku 15:13 dało osłabionym bełchatowianom zwycięstwo 3:2. - Cieszę się przynajmniej z tego jednego punktu, bo mecz był wyjątkowo trudny - powiedział trener Resovii Ljubo Travica.
Skra Bełchatów na Wlazłego i Novotnego będzie musiała poczekać być może nawet do stycznia. Ten pierwszy rozpoczął już treningi, potrzeba jednak czasu, aż dojdzie do pełni formy. Czech do gry przygotowany jest zaledwie w 50 procentach. Najgorzej przedstawia się sytuacja Michała Winiarskiego. Reprezentant Polski przeszedł operację barku i jeszcze długo nie pojawi się na parkiecie.
@RY1@i02/2009/204/i02.2009.204.000.021b.101.jpg@RY2@
Kuba Jarosz
Se East News
mpt, md
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu