Kongres UEFA na Maderze będzie miał duże znaczenie dla Polski
W grudniu europejska federacja podejmie decyzję, gdzie będzie rozgrywany finał Euro 2012. Szanse Warszawy rosną
@RY1@i02/2009/193/i02.2009.193.000.012a.101.jpg@RY2@
Prezydent UEFA Michel Platini w czasie kwietniowej wizyty w Warszawie
Adam Cheistowski
Wydawało się, że grudniowy kongres UEFA na Maderze będzie miał znaczenie głównie dla Ukraińców, którzy dowiedzą się, ile ich miast zorganizuje finały Euro 2012. Okazuje się jednak, że może tam zapaść także decyzja bardzo ważna dla Polski. Wszystko wskazuje bowiem na to, że Warszawa przejmie od Kijowa organizację meczu finałowego. Takie plotki słychać już od dłuższego czasu. Nikt ich jednak nie chce wprost potwierdzić.
- Nie mam zamiaru komentować takich doniesień - powtarza dyrektor Euro 2012 Polska Adam Olkowicz. - To Ukraina wyszła z inicjatywą zorganizowania tego turnieju wspólnie z Polską i ja zawsze będę lojalny wobec naszych partnerów.
Dopóki UEFA nie zadecyduje inaczej, miastem finałowym mistrzostw Europy jest Kijów. A czy w grudniu na Maderze UEFA podejmie ostateczną decyzję? Tak. I będą to postanowienia nieodwołalne. W końcu skończą się wszystkie dywagacje.
Michel Platini dał jasno do zrozumienia, że do zmiany gospodarza finału może dojść. - Mistrzostwa na Ukrainie odbędą się na pewno - powiedział Francuz dwa dni temu w Rio de Janeiro. - Kwestią otwartą pozostaje, w ilu tamtejszych miastach będą rozgrywane mecze oraz gdzie odbędzie się finał.
Bez planu rekonstrukcji
Na Ukrainie wszyscy zdają sobie sprawę, że termin narzucony przez UEFA jako ostateczny nieuchronnie się zbliża. Do 30 listopada Kijów, Donieck, Charków i Lwów mają czas, aby rozpocząć wszystkie wymagane przez UEFA inwestycje. Ukraińska stolica ma gigantyczne problemy z hotelami. Ostatnio władze miasta ogłosiły, że kibice otrzymają bazę kwater prywatnych, z których będą mogli skorzystać w czasie mistrzostw. Być może taka oferta zadowoli mało wybrednych fanów, ale na pewno nie ludzi z rodziny UEFA. Dla nich potrzebne są cztero- i pięciogwiazdkowe hotele, których w stolicy Ukrainy wciąż brakuje.
Kijów ma jeszcze większy problem. Jest nim Stadion Olimpijski. Już kilka miesięcy temu rozpoczęła się jego modernizacja, ale prace idą bardzo opornie. Co więcej, jak się dowiedzieliśmy, UEFA wciąż nie poznała jeszcze ostatecznego projektu rekonstruowanego obiektu! Inspektorzy z Nyonu, którzy w ostatnim czasie odwiedzali Ukrainę, przekazali do siedziby UEFA same złe wieści. Budowniczy radzą sobie jedynie z przebudową dolnej połowy stadionu. Wały ziemne było bardzo prosto zburzyć. Na ich miejscu już powstają nowe trybuny. Nie wiadomo jednak, co zrobić z gigantyczną górną częścią Olimpijskiego. Żelbetonowa konstrukcja, opierająca się na podporach z tego samego materiału, jest nachylona pod złym kątem w stosunku do płyty boiska. O zburzeniu tej części stadionu nie ma już mowy. A jak Ukraińcy chcą ją przebudować, UEFA nie wie. W tym właśnie punkcie projekt Olimpijskiego ma największe luki. Czasu na sensowne rozwiązanie tej budowlanej łamigłówki już praktycznie nie ma. Dlatego tworzony od podstaw warszawski Stadion Narodowy ma coraz większe szanse na przyznanie mu meczu finałowego.
Dla Polski byłaby to wspaniała sprawa. W dniu meczu o pierwsze miejsce Euro 2012 oczy całego świata skierowane byłyby na naszą stolicę. Można zaryzykować i stwierdzić, że niemal na pewno tak się stanie. Do czasu kongresu na Maderze (9 - 11 grudnia) nikt z UEFA tego oficjalnie nie potwierdzi, ale niemal wszystkie ruchy wykonywane ostatnio przez ludzi Platiniego wskazują, że finał jednak nie odbędzie się w Kijowie. To w Warszawie będzie mieć siedzibę Międzynarodowe Centrum Nadawcze. Do tej pory miało ono siedzibę w mieście, w którym rozgrywany był finał. Po ogłoszeniu tej decyzji przez UEFA Ukraińcy byli wściekli, bo stracili 350 miejsc pracy. Oficjalnie UEFA tłumaczyła się im, że Warszawa leży bliżej środka Europy, ale nieoficjalnie wiadomo, że decyzja podyktowana była tym, że w Kijowie fachowcy z UEFA nie mieliby gdzie spać.
Sygnał dali hotelarze
Kolejny sygnał niechcący dali warszawscy hotelarze, którzy zdradzili, że operator UEFA, firma TUI, rezerwuje w stolicy Polski hotele na termin pokrywający się w czasie z meczem finałowym. Tu też Ukraińcy zareagowali wściekłością, a ludzie Platiniego musieli tłumaczyć się pomyłką ich partnera z TUI, który zamiast "finały mistrzostw Europy" w swoich pismach używał konstrukcji słownej "finał mistrzostw Europy". Ukraińcy nie zamierzają jednak zrezygnować z organizacji spotkania o złoty medal Euro 2012.
- Stadion Olimpijski jest najlepszym miejscem do rozegrania finału - uważa Siergiej Dracz, szef projektu rekonstrukcji. - Stadion będzie nie tylko spełniał wszystkie wymogi UEFA dla obiektów klasy elite, ale i odpowiadał warunkom stawianym arenie, na której mogą zostać rozegrane mecze finałowe największych imprez - podsumował, zapewniając, że obiekt na pewno będzie skończony na czas, czyli do czerwca 2011 r.
Już w poniedziałek delegaci UEFA, a także duża grupa ludzi odpowiedzialnych za Euro 2012 w Polsce, będą mogli się przekonać o postępie robót w stolicy Ukrainy. W Kijowie dojdzie bowiem do dwudniowego spotkania komitetów organizacyjnych z obu krajów i władz UEFA z dyrektorem Euro 2012 Martinem Kallenem na czele.
- To będzie nietypowe spotkanie. UEFA chce, żebyśmy lepiej się poznali i tworzyli jedną drużynę. W programie przewidziane są nawet gry interpersonalne. Może być ciekawie - zdradził nam Olkowicz.
Artur Szczepanik
artur.szczepanik@dziennik.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu