Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Kraj

W latach 80. bywało gorzej

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Już dziś wielki hit naszej ekstraklasy, bo tak trzeba nazwać mecz Legia - Lech. Kogo uważa pan za faworyta?

ROBERT PIĄTEK:

MIROSŁAW OKOŃSKI*:

Powiem szczerze, nie ma faworyta. I Legię, i Lecha stać na wygraną. Nie będę obstawiał wyniku, bo w takich meczach wszystko jest możliwe. Jestem niemal pewien, że nie będzie remisu, bo obie drużyny zagrają o zwycięstwo. To może być mecz do pierwszej bramki. Kto pierwszy strzeli, ten spokojnie poprowadzi całą grę przez 90 minut i wygra. Sądzę też, że będzie to ciekawe widowisko, mam przynajmniej taką nadzieję. Chciałbym tylko, żeby nie było żadnych problemów z kibicami. Ostatnio jednak spisywali się oni poprawnie, oby tak samo było i tym razem.

Uważam, że wbrew temu, co teraz się mówi Lech, nie gra złej piłki, choć podobnie jak Legia gra trochę w kratkę. Na pewno osłabieniem poznańskiej drużyny będzie brak Arboledy. Jednak i warszawianie mają pewne problemy kadrowe. A jeśli chodzi o główne atuty, to wydaje mi się, że taki atut ma Lech. Dzisiejszy mecz może być popisem Roberta Lewandowskiego. W tym chłopaku drzemie duży potencjał.

I niestety zrobili duży błąd. Dziwię się Mirkowi Trzeciakowi, że taki numer wykręcił. To niesłychane, że ten zawodnik trafił do Lecha. Gdybym ja pracował w Legii, na pewno nie dopuściłbym do tego, żeby taki Lewandowski, młody chłopak, przed którym jest jeszcze duża kariera, odszedł z klubu. Jednak co Legia straciła, to Lech zyskał i na pewno tego nie żałuje.

Nie wiem, ale ewidentnie Poznań i Warszawa coś do siebie mają. W obydwu miastach jest tak samo. Atmosfera na tych meczach jest zupełnie inna niż podczas meczów z innymi rywalami. Kibice, zamiast patrzeć na piłkę nożną, zachowują się tak, jakby chodziło im głównie o rozróby. A kluby mają później z tego powodu tylko problemy, bo muszą płacić wysokie kary. Dla mnie, jeśli ktoś idzie na mecz, to powinien kibicować swojej drużynie i niczym więcej się nie interesować. Teraz mecz odbędzie się w Warszawie. Znam kibiców Legii, wiem, że bardzo dobrze dopingują swoją drużynę. Oby na tym właśnie skupili się dzisiaj.

I temu bardzo się dziwię. Piłkarze przejmują zachowanie trybun, a to jest zupełnie niepotrzebne.

Różnie. Bywało nawet jeszcze gorzej. Najgorszy mecz przeżyłem w 1980 roku w Częstochowie w finale Pucharu Polski (doszło do poważnych zamieszek w mieście i na stadionie - red.). Wtedy grałem w Legii, wygraliśmy z Lechem 5:0, a kibice z Poznania nie potrafili mi wybaczyć, że strzeliłem jedną z bramek. Mój Boże, taki jest zawód piłkarza. Trudno, byłem wtedy w wojsku, grałem dla tej drużyny, w której byłem. Wiadomo, że nie mogłem odpuścić, gra w piłkę była przecież moim zawodem, to była moja kariera. Jednak wśród nas, zawodników, nie było takich zachowań, jakie czasem prezentują obecni piłkarze.

Krzyczeli: Okoń p..., Poznań sprzedał. O tak.

Tak, od czasu innego finału Pucharu Polski - z Pogonią we Wrocławiu. Strzeliłem wtedy bramkę, wygraliśmy 1:0 i wtedy winy zostały mi odpuszczone.

To prawda. Mogłem uzyskać odroczenie jako jedyny żywiciel rodziny, bo urodziło mi się dziecko. Wolałem jednak tego nie odkładać, tylko odbębnić i mieć z głowy. Skoro więc dostałem propozycję z Legii, a interesowały się mną także Śląsk Wrocław i Zawisza Bydgoszcz, to zdecydowałem, że pójdę do stolicy. I nie żałuję tego, bo mieliśmy wtedy w Warszawie świetną ekipę. Szkoda tylko, że nie udało nam się zdobyć mistrzostwa, ale dwa razy zdobyliśmy Puchar Polski.

Ciągnęło mnie po prostu do domu, do rodziny. A żona wolała zostać w Poznaniu.

Pochodzę z Wybrzeża, więc kibicowałem Arce i Pogoni. Miałem blisko i do Gdyni, i do Szczecina.

Na pewno obecnie jestem za Lechem. Ale przede wszystkim chciałbym zobaczyć kawałek naprawdę dobrej piłki. I niech wygra lepszy.

@RY1@i02/2009/188/i02.2009.188.000.017a.101.jpg@RY2@

Łukasz Grochala/Cyfrasport

Dickson Choto (z lewej) w walce o piłkę z Semirem Stiliciem, 26 kwietnia 2009 r.

@RY1@i02/2009/188/i02.2009.188.000.017a.102.jpg@RY2@

Gra ekstraklasa

były napastnik m.in. Gwardii Koszalin, Lecha Poznań, Legii, HSV, AEK Ateny, 29-krotny reprezentant Polski. Trzykrotny mistrz Polski, 4-krotny zdobywca Pucharu Polski. W 1987 roku został uznany za drugiego zawodnika Bundesligi. Obecnie trener napastników w Warcie Poznań

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.