Ostatnie chwile Tu-154M
Czarna skrzynka potwierdziła: Nie było zamachu. Nie ma dowodów, by prezydent naciskał na pilotów. Wieża kontroli lotów ostrzegała załogę przed fatalną pogodą. Mimo to pilot postanowił lądować
"Nie, no ziemię widać... Coś tam widać... Może nie będzie tragedii" - te słowa dokładnie na pół godziny przed katastrofą wypowiedział drugi pilot prezydenckiego Tu-154M Robert Grzywna. Pomylił się. Do tragedii doszło.
Dlaczego? Wciąż nie wiadomo. Ujawnione stenogramy z czarnej skrzynki nie odpowiedziały nam na to kluczowe pytanie. - Być może nie dowiemy się tego nigdy - mówi nam płk Tomasz Pietrzak, były dowódca pułku, do którego należeli pilotujący tutkę.
Dlatego to nie koniec spekulacji, ale publikacja stenogramów znacząco zawęża ich pole. Nie ma bowiem żadnego dowodu na naciski ze strony prezydenta Lecha Kaczyńskiego na pilotów. A o tym przekonanych było wielu wyborców marszałka Sejmu. Nie ma też cienia potwierdzenia teorii o zamachu na prezydencki samolot. A w nią wciąż wierzy wielu zwolenników prezesa PiS. Jednak w stenogramach brakuje wielu elementów. Nie zidentyfikowano większości wypowiedzi rosyjskich kontrolerów. A to może być klucz do tej zagadki.
@RY1@i02/2010/106/i02.2010.106.000.001a.001.jpg@RY2@
@RY1@i02/2010/106/i02.2010.106.000.001a.002.jpg@RY2@
Mikołaj Wójcik
mikolaj.wojcik@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu