Przełamać francuski kompleks
Cztery porażki i remis to bilans ostatnich sześciu lat spotkań polskich szczypiornistów z reprezentantami Francji. Dziś Polacy zagrają z ekipą Trójkolorowych o pierwsze miejsce w grupie.
Francja to rywal z najwyższej światowej półki. Od 1994 roku na najważniejszych imprezach międzynarodowych nie zajęła gorszego miejsca niż siódme. A od dwóch lat jest niepokonana. Trójkolorowi to ubiegłoroczni mistrzowie świata z Chorwacji oraz złoci medaliści olimpijscy z Pekinu (2008). Na poprzednim Euro rozegranym w Norwegii zostali sklasyfikowani dopiero na trzeciej pozycji.
Mimo to w Austrii Francuzi jeszcze nie mogą być pewni awansu do półfinału, ich ewentualna porażka z Polską przy wygranej Hiszpanii może pozbawić ich miejsca w najlepszej czwórce. - Tak czasem bywa z ekipami, które osiągają mnóstwo sukcesów, że mogą później trochę spuścić z tonu. Ale nie oznacza to jednak, że Francuzi nie będą tu walczyć o złoto. Ta ekipa z każdym meczem jest silniejsza - uważa Bogdan Zajączkowski, były trener reprezentacji narodowej.
W internetowej ankiecie na oficjalnej stronie mistrzostw aż 34 proc. głosujących uważa, że złoty medal w Austrii wywalczą Polacy, srebro powinno przypaść Chorwatom, a Francji brąz. - Już przed turniejem właśnie Polskę wskazywano jako jednego z faworytów do medali. Teraz te szanse wzrosły. Bardzo dobrze się stało, że na koniec rundy zasadniczej Polacy zagrają z Francją. Zmierzą się ze sobą dwie najmocniejsze ekipy tej grupy. A w perspektywie zbliżających się półfinałów to będzie doskonały sprawdzian psychologiczny - uważa Zajączkowski. - Polacy na tych mistrzostwach, zresztą podobnie jak Francuzi, nie przegrali jeszcze meczu. Dobrze by było ten bilans utrzymać - dodaje szkoleniowiec.
Dla Polaków, którzy awans do czołowej czwórki zapewnili sobie we wtorek po zwycięstwie 35:34 nad Czechami, stawką spotkania jest nie tylko pierwsze miejsce w grupie, ale i prestiż.
Biało-czerwonym w ostatnich sześciu latach jeszcze nigdy nie udało się pokonać francuskich rywali. Teraz ten smutny bilans czterech porażek (turniej Paris Bercy 20:26, Euro 2004 25:29, Euro 2006 21:31, MŚ 2007 22:31) i jednego remisu (30:30 w Pekinie 2008) zamierzają poprawić. - Już ostatni mecz podczas igrzysk w Pekinie pokazał, że jesteśmy coraz bliżej - uważa Zajączkowski. - Potrafiliśmy narzucić im swój styl gry i rozbić ich obronę. Ale nie zapominajmy, że jest to zespół klasowy, który wykorzysta każdy nasz błąd. Do tego dojdzie także element rywalizacji indywidualnej. Na pewno nasi zawodnicy będą chcieli sprawdzić, kto jest lepszy na danej pozycji. Chociażby Sławomir Szmal czy Thierry Omeyer, który zajmuje trzecie miejsce w klasyfikacji najlepszych bramkarzy - dodaje trener.
Polska ekipa podczas tych mistrzostwa miała swoje lepsze i gorsze chwile. W ostatnim spotkaniu z Czechami błędy w obronie oraz rozegraniu spowodowały, że kwestia zwycięstwa wahała się do ostatnich sekund. - Taka jest właśnie współczesna piłka ręczna, gdzie jednobramkowe zwycięstwa czy remisy to codzienność. Wygrane z dużą przewagą szczególnie w spotkaniach z europejskimi drużynami zdarzają się niezwykle rzadko. Wystarczy spojrzeć choćby na Austrię, której mecze są niezwykle wyrównane, punkt w tą albo w tamtą - tłumaczy Zajączkowski. - Trzeba być dokładnym. Każdy zespół przeżywa trudne chwile, jeśli ten mecz miał być tym najsłabszym, to powinniśmy się cieszyć. Ale tak naprawdę, podczas kolejnych spotkań jeszcze nie raz przydarzy się jakaś zapaść. Najważniejsze jest, by nie załamywać wówczas rąk, tylko robić swoje. Bo my mamy podstawy do bycia najlepszymi. Mamy mocny zespół i na każdej pozycji, chyba tylko prócz obrotowego, jest silna zmiana. Nawet Piotr Wyszomirski, mimo niewielkiego doświadczenia, z Czechami całkiem nieźle dawał sobie radę w bramce - dodaje szkoleniowiec.
Drużyna Francji na tych mistrzostwach napotkała niespodziewane trudności. Remis z Węgrami i z Hiszpanami i tylko skromne jednobramkowe zwycięstwo nad reprezentacją Czech, zapowiadały, że mistrz świata może wrócić z austriackiej imprezy z pustymi rękoma. W rundzie zasadniczej Francuzi wyraźnie poprawili swoje statystyki, kiedy wygrali dwiema bramkami nad Niemcami, a później dziewięcioma nad Słoweńcami. - To są świetnie wyszkoleni technicznie zawodnicy. Trener Claude Onesta stworzył zespół będący mieszanką młodości z doświadczeniem - twierdzi Zajączkowski.
Polacy najbardziej będą musieli uważać na Michaela Guigou, który rozegrał fantastyczne spotkanie przeciwko Słoweńcom (na 10 prób 10 goli), Daniela Narcisse’a (70 proc. skuteczność w meczu ze Słowenią), Nikolę Karabaticia (21 strzelonych bramek w turnieju) i Sebastiena Bosqueta. - Co poradzić Wencie? Żeby niczego nie zmieniał. W tym sporcie trzeba być konsekwentnym. Niech grają swoje i wyjdą z grupy na pierwszym miejscu - optymistycznie kończy Zajączkowski.
@RY1@i02/2010/019/i02.2010.019.000.018a.001.jpg@RY2@
Krzysztof Lijewski ma duże doświadczenie w meczach z Francuzami
Fot. Alex Domanski/Newspix.pl
Marta Pytkowska
marta.pytkowska@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu