Tajlandczycy biegali jak nakręceni, ale zespół Smudy nie dał im pograć
Reprezentacja Polski pokonała Tajlandię 3:1 po meczu, w którym gra naszej drużyny mogła się podobać. Na tle półamatorskiego rywala kilku młodych zawodników pokazało, że można wiązać z nimi nadzieje na przyszłość.
Franciszek Smuda do znudzenia powtarza, że wyjazd na Puchar Króla do Tajlandii ma służyć selekcji przed Euro 2012. Pod tym względem z wczorajszego sprawdzianu może być zadowolony. Bardzo dobre spotkanie rozegrał absolutny debiutant Kamil Glik, który nie dość, że rozbijał niemal wszystkie ataki gospodarzy, to zdobył nawet bramkę. Drugim młodzikiem, który błysnął - po raz kolejny zresztą - był Marcin Rybus. Skrzydłowy Legii Warszawa miał swój udział przy wszystkich trzech golach dla naszej reprezentacji.
Smuda, choć trenerem kadry jest od niedawna, może już się pochwalić piłkarzem, którego odkrył dla kadry. Jest nim bez wątpienia Łukasz Mierzejewski z Cracovii. Wczoraj znowu zagrał dobry mecz i wypada żałować tylko, że jego talent rozwinął się dopiero tuż przed 28. urodzinami.
- Po meczu z Tajlandią mogę powiedzieć, że nadal staramy się uczyć nowego systemu gry, dlatego wynik tego spotkania jest mniej ważny od stylu - powiedział po meczu agencji ASInfo Smuda. - Gra prowadzona była w szybkim tempie, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że zawodnicy są dopiero na początku przygotowań do sezonu. Cały zespół rozegrał fajne spotkanie, które mogło się podobać. Tajlandczycy biegali jak nakręceni. My, mimo że jesteśmy na innym etapie przygotowań do sezonu, też rozegraliśmy dobre spotkanie. Piłka ładnie chodziła od nogi do nogi. Dawno nie widzieliśmy reprezentacji Polski tak grającej w piłkę. Te chłopaki miały radość oraz przyjemność z gry, i to było najistotniejsze - cieszył się selekcjoner.
Humory naszym piłkarzom popsuł tylko tanzański sędzia. Najpierw za dwie dyskusyjne żółte kartki wyrzucił z boiska Sławomira Peszkę. Jednak dopiero w ostatnich minutach meczu dał prawdziwy popis. Maciej Sadlok ledwie dotknął rywala w polu karnym, a arbiter od razu odgwizdał rzut karny. Sebastian Przyrowski obronił jednak strzał Chaimana. Sędzia nakazał jednak powtórkę, która okazała się skuteczna.
- Wiadomo, że tu jest turniej dla Króla Tajlandii, gospodarza. Zawsze jest lepiej przegrać 1:3 niż do zera. Ja jednak nie mam pretensji takich jak piłkarze, którzy byli źli na sędziowanie. My nie przegraliśmy, a oni też coś mają - podsumował pracę arbitra z Tanzanii Smuda.
Myślę, że mecz wyglądał dużo lepiej niż ten z Danią. Przede wszystkim nie było znaczących różnic między pierwszą a drugą połową spotkania. Idzie nam coraz lepiej, konstruujemy składne akcje i przede wszystkim docieramy się jako drużyna. Przy trzecim golu Marcin Robak był lepiej ustawiony niż ja. Wyłożyłem mu więc piłkę. Cieszę się tak samo z asysty, jak gdybym strzelił gola. Najważniejsze, że praca sędziów nie utrudniła nam zwycięstwa. Każde dotknięcie przeciwnika było odgwizdywane jako faul, karny został podyktowany z kapelusza. Teraz wierzę, że w sobotę z Singapurem wygramy 7:0.
Jestem bardzo szczęśliwy z powodu tej bramki. Wiadomo, że przyjechałem na ten turniej, żeby się pokazać. Nie wierzyłem, że Maciek Rybus dogra mi piłkę, bo w pierwszym momencie zawahał się, ale na szczęście zobaczył, że może mi podać. A mnie udało się ją dobrze przyjąć.
Glik 42., Małecki 52., Robak 86. - Chaiman 90.+1.
Przyrowski Ż - Mierzejewski, Jodłowiec, Glik (78. Piotr Brożek), Sadlok -Peszko Ż, Cz, Bandrowski, Iwański Ż (82. Gol), Rybus (89. Brzyski) - Małecki Ż (71. Robak), Lewandowski (89. Tomasz Nowak)
Thammasatchanon, - Phuk-hom (78. Wongsa), Phanrit, Suksomkit (64. Sukha), Thonglao (46. Soleb) - Jantakam, Vivatchaichok Ż, Lasso, Chaiman - Choeichiu, Keawsombat.
Odan Charles Mbaga (Tanzania). 20 tys.
@RY1@i02/2010/014/i02.2010.014.000.019a.002.jpg@RY2@
Sławomir Peszko (niżej) i Maciej Sadlok coraz mocniej przekonują do siebie selekcjonera
Fot. PAP/EPA
Artur Szczepanik
artur.szczepanik@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu