Pięć gemów Radwańskiej i długa droga w dół
Przez pierwszych dwadzieścia minut wczorajszego meczu o ćwierćfinał Agnieszka Radwańska była królową kortu centralnego w Sydney. Prowadziła 5:0 z Dinarą Safiną. Wtedy czar prysł, a Rosjanka zaczęła grać.
- To była wielka szansa, bo Safina była do pokonania. Grając z tysięczną tenisistką świata, Agnieszka nie dostałaby na początku tylu prezentów - twierdzi Wojciech Fibak. - Ale żeby wykorzystać taką szansę w australijskich warunkach, trzeba być do nich przyzwyczajonym. A niewiele ponad tydzień temu Agnieszka musiała w Krakowie walczyć z odśnieżaniem samochodu.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.