Rosyjscy kontrolerzy popełniali błędy
Zdaniem Polskiej Komisji Badania Wypadków Lotniczych błędy obsługi lotniska w Smoleńsku mogły, choć nie musiały, być przyczyną tragedii. Wieża kontroli m.in. nie informowała pilotów, że schodzą z kursu, ale mówiła, że są na ścieżce pozwalającej na lądowanie.
Ujawniając wczoraj stenogramy z rozmów z wieży kontrolnej w Smoleńsku, Polska Komisja Badania Wypadków Lotniczych odpowiedziała na ubiegłotygodniowy raport rosyjskiej komisji MAK. Całą winę za katastrofę zrzucała ona na Polaków.
Tymczasem z materiałów upublicznionych wczoraj przez Jerzego Millera, szefa MSWiA i szefa komisji, wynika, że wiele błędów popełnili także Rosjanie.
● Polscy piloci nie mieli informacji o fatalnych warunkach pogodowych panujących na lotnisku Siewiernyj, mimo że jeszcze przed wylotem Tu-154M z Warszawy były one poniżej określonego minimum. O 8.33 wieża kontroli lotów poinformowała, że widzialność wynosi 800 metrów, choć według jednego z kontrolerów było to nie więcej niż 200 m. Komentował: "Ten z meteo niepoczytalny czy co? On podaje teraz 800 metrów". Jednak nawet w momencie, kiedy polski samolot znalazł się już na wysokości pozwalającej na wdrożenie przygotowań do lądowania, informacja o pogodzie nie została skorygowana.
● Naruszona została tzw. sterylność wieży kontroli lotów. Z polskimi pilotami rozmawiał zastępca dowódcy jednostki płk Krasnokutski, choć nie miał do tego prawa. W ten sposób wpływał na kontrolerów.
● Polacy nie otrzymali informacji o lotniskach zapasowych, choć na wieży wyraźnie wskazywano potrzebę ich wyznaczenia.
● Mimo złych warunków meteorologicznych zastępca dowódcy jednostki nie zabronił lądować tupolewowi. Kilka chwil przed katastrofą konsultował się z przełożonymi, co zrobić z polskim samolotem w razie nieudanego podejścia do lądowania. - Sam podjął decyzję, niech sam dalej leci - powiedział kontrolerom po rozmowie telefonicznej.
● Kontroler lotu nie informował załogi polskiej maszyny, że samolot zszedł z kursu i podejście do lądowania przebiega po innej niż ustalona ścieżce.
● Zastępca dowódcy lotniska, raportując przełożonemu tuż przed lądowaniem Tu-154M, stwierdził jedynie, że "wszystko jest włączone i gotowe". Nie wspomnieli o bardzo złej pogodzie.
● Ostrzeżenia z wieży padły zbyt późno. Komenda kpt. Arkadiusza Protasiuka: "Odchodzimy" pada trzy sekundy przed poleceniem z wieży: "Horyzont". Piloci zareagowali na komendę kpt. Protasiuka. Nie wiadomo jednak, dlaczego nie udało im się poderwać maszyny.
● Atmosfera na wieży była bardzo napięta w związku z wcześniejszymi ryzykownymi lądowaniami samolotów Jak-40 i Ił-76. Według polskiej komisji zabrakło ostatecznej zgody na lądowanie iła, co omal nie doprowadziło do katastrofy i wytrąciło z równowagi kontrolerów, co mogło mieć niekorzystny wpływ na ich decyzje.
Wymienione przez polską komisję błędy Rosjan nie rozstrzygają, co było bezpośrednią przyczyną katastrofy. Taka informacja ma się znaleźć w raporcie polskiej komisji.
Wczoraj wieczorem rosyjski Międzypaństwowy Komitet Lotniczy opublikował - w języku rosyjskim - na swojej stronie rozmowy wieży z pilotami prezydenckiego samolotu. Zostały one podzielone na trzy pakiety: zapisy z tzw. otwartego magnetofonu, zapisy rozmów telefonicznych oraz rozmów radiowych.
@RY1@i02/2011/012/i02.2011.012.000.0005.101.jpg@RY2@
Fot. Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta
Według ustaleń Polskiej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Rosjanie działali w dużym stresie
Tomasz Żółciak
tomasz.zolciak@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu