Lato zwolnił Smudę. Sam nie odejdzie
Prezes PZPN Grzegorz Lato potwierdził, że Franciszek Smuda nie będzie już prowadził reprezentacji Polski. Kto go zastąpi? Pewnie Polak, bo trenerzy z zagranicy są - zdaniem Grzegorza Laty - zbyt kosztowni
Rozmawiałem dziś długo ze Smudą. Jego kontrakt kończy się 31 sierpnia i ja mu wypłacę wszystkie pieniądze do końca. To chyba oczywiste, że mu się należą. Równocześnie jednak wdrażamy procedury, tak by kolejne mecze poprowadził już ktoś inny - powiedział Grzegorz Lato na konferencji prasowej, której jednym z tematów była kwestia nowego selekcjonera polskiej kadry.
Jak przyznał, od chwili gdy po przegranym meczu z Czechami dotychczasowy selekcjoner ogłosił publicznie koniec swojej pracy z kadrą, do związku zaczęły spływać oferty. - Z całej Europy, świata, nawet z Brazylii - powiedział prezes PZPN. Nie zdradził żadnych nazwisk. Kilka z nich przewija się jednak od kilku dni w mediach. Mówi się m.in. o Waldemarze Fornaliku, Piotrze Nowaku, Michale Probierzu i Macieju Skorży. Zwłaszcza o tym ostatnim, bo były trener Legii przyznał niedawno w wywiadzie dla tygodnika "Piłka Nożna", że na swojego następcę namaścił go osobiście Smuda.
- Nikt Skorży na selekcjonera jeszcze nie wybrał. Ja przynajmniej z nim nie rozmawiałem, pierwszy raz też słyszę, że niby Smuda miał mu to powiedzieć - zdziwił się Lato. Nie pierwszy raz, choć następne pytania nie mogły być dla niego zaskoczeniem. Kolejnym tematem jest przecież jego deklaracja, że poda się do dymisji, jeśli nasza reprezentacja nie wyjdzie z grupy (powiedział tak jesienią w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego"). Nie wyszła. Prezes jednak o dymisji nawet nie chce słyszeć.
- Wybory na nowego prezesa są 26 października i nie widzę powodu, aby podawać się do dymisji wcześniej. Decyzję o tym, czy w nich wystartuję, podejmę 5 lipca. Na razie zajmuję się trwającym wciąż Euro - powiedział. - My jako PZPN zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, żeby reprezentacja przygotowała się dobrze do turnieju. Żadna nasza kadra w historii nie miała takich warunków, wszyscy widzieli, jak doskonałe warunki zapewniliśmy im w Turcji i Austrii, do tego hotel Hyatt w Warszawie - wyliczał Lato.
Pytany o wspomniany wywiad prezes próbował uchylić się od odpowiedzi. Sugerował, że jego autor przekręcił jego słowa. Miał dość niepewną minę, gdy obecny na sali dziennikarz pokazał wszystkim wydrukowaną autoryzację, z której jasno wynikało, że Lato po prostu kłamie. - Wytrzymasz do 5 lipca, wytrzymasz - próbował błysnąć poczuciem humoru, dla rozładowania sytuacji.
- Szczerze mówiąc, to nie ma dla mnie znaczenia, czy Grzegorz Lato odejdzie już teraz, czy dopiero w październiku. Według posiadanej przeze mnie wiedzy ma znikome szanse na drugą kadencję - mówi nam członek zarządu PZPN Jacek Masiota, jeden z największych przeciwników prezesa.
Kontynuując temat selekcjonera, Lato nie wykluczył zatrudnienia fachowca z zagranicy. To dość istotna zmiana nastawienia, bo jeszcze niedawno prezes nie chciał o tym słyszeć. Były sekretarz związku Zdzisław Kręcina powiedział nawet, że "kolejnego Beenhakkera nie zobaczymy przez najbliższe 50 lat". Wśród potencjalnych następców Smudy wymienia się również Ottmara Hitzfelda i Awrama Granta.
- Trenerzy z zagranicy nie są tani. Niemniej może znajdą się tacy, którzy zgodzą się pracować za mniejszą podstawę i wysokie premie. Tak jak to było z Beenhakkerem - powiedział. Dodał jednak, że on sam skłaniałby się jednak ku popularnej w innych krajach tradycji, by powierzać reprezentację asystentowi odchodzącego selekcjonera.
Następcę Smudy również poznamy najwcześniej 5 lipca. Rozważana jest m.in. opcja zatrudnienia trenera tymczasowego. Taki pomysł pojawił się w związku z tym, że wybrane w październiku nowe władze PZPN mogą chcieć zatrudnić na tym stanowisku kogoś innego. - We wrześniu zaczynają się eliminacje do mistrzostw świata i nie ma czasu na eksperymenty. Zresztą żaden szanujący się trener nie podpisze umowy na trzy miesiące - powiedział Lato.
Zdaniem Masioty pomysł z zagranicznym trenerem nie jest zły. - Osobiście uważam, że wskazany jest ktoś z dużym nazwiskiem, pokroju Hitzfelda - nie mówię, że akurat koniecznie on. Nowy zarząd nie będzie sabotować decyzji starego. PZPN ma jedno dobro, na którym zarabia. Reprezentację. W jej przypadku władze zawsze zachowywały się racjonalnie - mówi.
@RY1@i02/2012/118/i02.2012.118.00000070b.802.jpg@RY2@
Rafał Guz/PAP
Jeśli Lato nie odejdzie teraz, będzie to możliwe w październiku. Jego reelekcja jest niepewna
Hubert Zdankiewicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu