Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Kraj

Czym Polska zaskoczy przeciwników

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

W piątek o 18 nasza reprezentacja zmierzy się z Grecją na otwarcie Euro 2012 . Wszyscy liczymy, że uda się zmienić znany nam z wielkich imprez scenariusz: mecz otwarcia, mecz o wszystko, mecz o honor

Nie czas teraz na krytykę i rozliczenia, pozostało nam tylko trzymać kciuki za Franciszka Smudę i jego zespół - mówi były reprezentant Polski Tomasz Iwan przed piątkowym meczem z Grecją, którym biało-czerwoni zainaugurują Euro 2012. Słusznie, bo ponarzekać (oby nie) jeszcze zdążymy. Pięć lat (decyzja o przyznaniu Polsce i Ukrainie ME zapadła w kwietniu 2007 r.) i 34 mecze (rozegrane za kadencji obecnego selekcjonera) - tyle czekaliśmy na tę chwilę.

W piątek wieczorem (początek meczu o godzinie 18) okaże się, czy spełnią się nasze marzenia, czy też znów skończy się według dobrze znanego nad Wisłą scenariusza: mecz otwarcia, mecz o wszystko, mecz o honor. Tak jak w 2002 r. w Korei, w 2006 r. w Niemczech i w 2008 r. w Austrii.

Jakie są szanse na to, że teraz będzie inaczej? Patrząc na ranking FIFA - niewielkie. Polska jest w nim na 62. miejscu, najniżej ze wszystkich uczestników turnieju. Wyniki meczów kontrolnych też nie napawają przesadnym optymizmem. Niby potrafiliśmy zremisować z USA, Niemcami czy ostatnio z Portugalią. Miejsce w szeregu boleśnie wskazywali nam jednak Hiszpanie (pamiętne 0:6 dwa lata temu) czy Włosi (0:2 jesienią we Wrocławiu).

Z drugiej strony Smuda ma komfort, o jakim jego poprzednicy mogli tylko pomarzyć. Problemy kadrowe są w zasadzie tylko w obronie. Do ostatniej chwili toczyła się walka o doprowadzenie do zdrowia i formy Damiena Perquisa i Sebastiana Boenischa (z konieczności na stopera został też przekwalifikowany Marcin Wasilewski). Im dalej od własnej bramki, tym wszystko wygląda lepiej, a takiego napastnika jak Robert Lewandowski nie mieliśmy w reprezentacji od czasów Bońka i Laty. Między słupkami też stoi u nas fachowiec, co się zowie (Szczęsny). Dodajmy Błaszczykowskiego, Rybusa, Obraniaka, Piszczka (wszyscy zdrowi i w formie) i... kto wie, co się wydarzy.

Jeśli wierzyć statystykom, polscy kibice powinni być optymistami. Po raz ostatni biało-czerwoni przegraliśmy z Grekami (0:1) w kwietniu 1987 r. Z drugiej jednak strony trzeba pamiętać, że czeka nas mecz z drużyną, która wygrała swoją grupę eliminacyjną bez porażki i z tylko pięcioma straconymi bramkami (wyprzedzili m.in. Chorwację, która awansowała dopiero po barażach).

- Grecy? Zdyscyplinowani, pewni siebie i zabójczo skuteczni. Tracą średnio pół bramki na mecz - ostrzega przed nadmiernym optymizmem odpowiedzialny w kadrze za rozpracowywanie rywali Hubert Małowiejski.

- Szanujemy Greków, ale uważamy, że jesteśmy lepsi i w piątek postaramy się to udowodnić - uważa jednak Rybus, który najprawdopodobniej wyjdzie w piątek w podstawowym składzie. Trudno oczekiwać, by Smuda zaskoczył również na innych pozycjach. Pierwsza jedenastka będzie wyglądać identycznie, jak w wygranym pod koniec maja sparingu ze Słowacją (1:0).

Niczym nie zdziwią zapewne również podopieczni Fernando Santosa. Ani składem (z podstawowych piłkarzy nikt nie narzeka przesadnie na zdrowie, wyleczył się nawet obrońca Vasilis Torosidis), ani stylem gry.

- Mówicie o nas, że gramy nudną piłkę. O tym, kto jest nudny, a kto interesujący, dowiemy się w piątek. Wolę być nudny i wygrywać, niż być interesujący i przegrywać - zapowiada obrońca Kyriakos Papadopoulos.

Jedyny w zasadzie dylemat, jaki ma portugalski selekcjoner Greków, to obsada bramki. Pewniakiem wydawał się do niedawna Konstantinos Chalkias, ale nie brak opinii, że w meczu z Polską powinien bronić Michalis Sifakis.

@RY1@i02/2012/110/i02.2012.110.00000070c.804.jpg@RY2@

Wojciech Szczęsny, od niego będzie zależeć, czy do polskiej bramki wpadnie piłka. Liczymy, że zachowa czyste konto

@RY1@i02/2012/110/i02.2012.110.00000070c.805.jpg@RY2@

Kuba Błaszczykowski, nasz kapitan, lider drużyny, organizator gry. Wierzymy, że poprowadzi Polskę do zwycięstw

@RY1@i02/2012/110/i02.2012.110.00000070c.806.jpg@RY2@

Bartłomiej Zborowski/PAP

Trener Smuda zbudował drużynę metodą małych kroków. W piątek okaże się, czy była to słuszna taktyka

Hubert Zdankiewicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.